Po pewnym czasie doszliśmy do dróżki leśniej.
Lubiłem tam przychodzić ,zwłaszcza o tej porze.
Odkryłem fajną ciekawostkę, gdy byłem tu raz o tej godzinie.
-Czemu tu jesteśmy?-zapytała zaciekawiona
-Zobaczysz-uśmiechnąłem się tajemniczo
W końu po pewnym czasie zakryłem jej oczy i zaczęliśmy iść powoli w górę. Stanęliśmy przed wyjściem z leśniej dróżki.
W tej samej chwili odsłoniłem jej oczy, gdy słońce zaczęło zachodzić.
Zaczął wiać lekki wiatr, a za chwilę zaczęły spadać liście z drzew.
Cała atmoasfera była cudowna , w takim krajobrazie.
-Jak tu pięknie!-szepnęła rozmażona Karen
Uśmiechnąłem się i staliśmy tak jeszcze przez dłuższy czas.
Gdy wszystko się skończyło zabrałem ją w góry.
Po pewnym czasie dotarliśmy do mojego ulubionego miejsca
Zaraz obok nas była przygotowana piękna kolacja.
(Karen?)