poniedziałek, 27 stycznia 2014

Od Jack'a C.D Renesmee

Oczywiście że w moim interesie leżało wygranie !  W końcu Ness też ma łeb na karku , jak coś wymyśli to mogę marnie skończyć z resztą ona także .  Jesteśmy zgranym rodzeństwem ale jeśli chodzi o rywalizacje ...
nie ma mocnych aby ktoś nam przerwał a jeśli już to zrobił to zginął nagle w niewyjaśnionych przyczynach . Spojrzałem na siostrę nie zdradzając emocji .
-No więc siostrzyczko.
-No więc braciszku.
-Kamień , papier , nożyce ! - krzyknęliśmy razem i spojrzeliśmy na siebie mrużąc oczy . Od razu wzięliśmy dwa taborety i postawiliśmy na przeciw siebie , usiedliśmy na nich i schowaliśmy ręce za siebie .
-Trzy....dwa....jeden ...zero !- odliczyliśmy razem wyrzucając ręce przed siebie , ja papier ona kamień . Uśmiechnąłem się zwycięsko .
-To pierwsza tura była ! - oburzyła się Ness . Racja , było u nas sześć tur a po szóstej ..
-Remis . - stwierdziłem licząc .
-No to co bracie , scrabble . - zapodała .
-To ta głupia gra gdzie trzeba układać literki ?- upewniłem się ponuro . Renesmee uśmiechnęła się pobiegła na górę a ja z ciężkim westchnięciem schowałem taborety w tym czasie Ness zdążyła już przynieść grę o literkach na dół i zaczęła ją rozkładać na podłodze więc opadłem na nią z ciężkim westchnięciem .
-Boisz się że przegrasz ? - zapytała wyjmując plansze .
-Ja w literki ? Ja w literkach nie mam mocnych ! - zakpiłem z szerokim uśmiechem .
-Przekonamy się . - mruknęła zadziornie , zaczęliśmy grać . Ja zdążyłem zmienić pod czas pierwszych 20 minut 200 razy zmienić pozycje cały czas przybywało to mi to Ness punktów , w końcu została wyjęta ostatnia literka , wyjęła ją Ness .
-Uuuu ...teraz to się będzie działo . - mruknąłem leżąc na plecach i wyginając się aby widzieć co się dzieje na planszy . Uśmiechnęła się pod nosem .
-Wygrałem . - stwierdziłem licząc nam punkty .
-Pokaż mi to .- wzięła kartkę z punktami a ja wszędzie widziałem literki i cyferki . -Masz racje . -mruknęła nie chętnie .
-No widzisz ? Literki górą !- wykrzyknąłem z uśmiechem .
-No dobra dobra czego sobie życzysz ? - zapytała z rezygnacją.
-No więc . -wstałem otrzepując spodnie . - No więc czego to ja sobie życzę ? A wykorzystam to kiedyś tam , na pewno mi się przyda. - wzruszyłem ramionami i usiadłem na kanapie. - Co teraz robimy ? Jakieś propozycje ?

( Ness ? xD )

Od Karen C.D Lucas'a

Czas szybko uciekał, ale Lucas wymyśli na szczęście coś na co nie mogłam się nie zgodzić.
- Bardzo dobry pomysł - powiedziałam zadowolona. Już nie mogę się doczekać wieczora - odparłam i pocałowałam go w policzek wtedy on wstał wziął mnie za rękę i poszliśmy do drzwi wyjściowych. 
- Gdzie chcesz iść - zapytał kiedy zeszliśmy schodami na dół.
- Nie wiem. Decyzja należy do ciebie.
- W takim razie nie powiem ci jeszcze gdzie pójdziemy, ale mam już pewien plan. Może powiem ci w drodze do tego miejsce zgoda?
- Och no niech ci będzie.
Szliśmy w nie znanym mi kierunku, po drodze mijaliśmy ludzi i auta, a ja nie wiedziałam gdzie idziemy, ale postanowiłam, że nie zapytam. Po 15 minutach drogi byłam całkiem zdezorientowana i postanowiłam, że jednak go zapytam gdzie idziemy.
- Powiesz mi dokąd idziemy?
- Postanowiłem, że to będzie niespodzianka, tak jak i to co romantycznego będziemy robić wieczorem, ale za chwilkę będziemy na miejscu.

Od Lucas'a C.D Karen

Kochałem Karen ponad wszystko,tak jak Gabrielle.
Mimo,że miałem trudne życie, dziewczyna okazywała mi wsparcie.
Powiedział bym,że jest podobna do Gabrielle, jednak również i strasznie inna. Gabrielle była, a Karen jest wspaniała na swój sposób.
Nie mam zamiaru jej okłamywać, kocham ją i to się dla mnie tylko liczy.
Może jeszcze to by chronić ją i starać się by jej nie stracić.
Siedzieliśmy tak w milczeniu,każe z nas na pewno myślało o czymś innym. Spojrzałem w oczy Karen i uśmiechnąłem się lekko.
Dziewczyna odwzajemniła mój uśmiech,a ja ją pocałowałem.
Czułem się w jej towarzystwie cudownie i miałem świadomość,że może znów odzyskam pełnie szczęścia i swoje dawne życie.
-Kocham Cię -szepnąłem jej do ucha i musnąłem ją w policzek.
Karen lekko się zarumieniła i spojrzała na mnie.
-Ja ciebie też-dodała
Chwilę jeszcze siedzieliśmy w milczeniu.
Ja zastanawiałem się co możemy porobić po śniadaniu.
-Masz ochotę na spacer, lub mały obchód po terenach?-zapytałem-A na wieczór coś romantycznego?
(Karen?)

niedziela, 26 stycznia 2014

Przepraszam :c

PRZEPRASZAM ! 
Jezu drogi , jestem przerażona :c Zaniedbałam was , strasznie. Ale nie będę się wam tłumaczyć iż moje życie prywatne to moje życie prywatne i nie będę was nudzić takimi historiami. Mogę wam teraz powiedzieć , że odpowiadam na opowiadania , odpowiadam na wiadomości i na pewno będę bardziej aktywna. Jeszcze raz bardzo przepraszam i obiecuję poprawę. Jacek wraca. 

~Jack - juliaalapiotrek 

niedziela, 19 stycznia 2014

Od Elisabeth do Jack'a

Do mojej sypialni wdarło się bladożółte światło poranka,które za moimi zaciśniętymi powiekami zamieniło się w kłujące pomarańczowe plamy.Zasłoniłam oczy zgiętą ręką. Jęknęłam,nie byłam w stanie wydusić z siebie niczego sensownego.Obudzono mnie zbyt gwałtownie.
-I tobie dzień dobry , dziewczynko. - usłyszałam znajomy mi głos. No jasne Jack.
Znów jęknęłam. To przebudzenie nie należało do najprzyjemniejszych,choć miło było słychać jego denerwujący warkot.
-Co ty tu robisz? Przecież dopiero świta!
Uśmiechnął się zmierzając do mojej szafy. Chwyciłam poduszkę i rzuciłam nią w niego.Drugą zakryłam sobie twarz.
-Budzę cię. Masz rację dopiero świata. Właśnie dlatego musisz wstać.
Uniosłam nieco poduszkę . Obok moich stóp wylądowała sterta ubrań.Odwróciłam głowę zerkając na maleńki budzik na nocnym stoliku .
-Nie...to się nie dzieje-Przewróciłam się na brzuch i ukryłam głowę w poduszce.
-Wstawaj ,dziewczynko! -wyszarpał spode mnie kołdrę.
-Po co?!-Odwróciłam się na plecy.Usiadłam.


(Jack?)

piątek, 17 stycznia 2014

Od Karen C.D Lucas

Nawet przez myśl mi nie przeszło, że tak młodą osobę mogło spotkać coś tak okropnego. Kochali się, było im ze sobą dobrze i co najważniejsze mieli mieć dzieci. Ale co ja się tak dziwie, ja miałam 2 lata temu wyjść za kogoś kogo nie znałam nie kochałam i się bałam. Przeżyła bym, tez tragedie, a potem on by mnie zabił, jeśli bym mu się znudziła, zabił by mnie tylko dlatego, żeby nie musieć się tłumaczyć dlaczego się ze mną rozstał, to powiedział by, że zabił mnie dzik, lub człowiek kiedy on był na polowaniu. Przytuliłam się jeszcze mocniej do Lucasa.
- Co mogę powiedzieć. Jest mi ogromnie przykro, ale wiem, że żadne słowa nie wyrażą tego co ty wtedy czułeś.
- Teraz wiem, że mam ciebie – powiedział i posadził mnie sobie na kolanach – bardzo wiele dla mnie znaczysz. Nikogo już w życiu nie chce stracić. Nie chciałem się już w nikim zakochiwać, ale ty jesteś inna, zakochałem się w tobie, ale nie chciałem się do tego przyznać przed samym sobą. Myślałem, że wrogim nastawieniem zniechęcę do siebie ludzi, ale ty nie dałaś za wygraną.
- Kiedy cie po raz pierwszy zobaczyłam poczułam coś co nie umiem nazwać. Chęć bycia z tobą, przy tobie niezależnie od tego co ty na to, po prostu czuje jak byś był kimś kto na mnie czekał. Chce ci opowiedzieć dlaczego uciekłam ze stada.
- Zamieniam się w słuch – powiedział i usadowił mnie wygodniej na swoich kolanach.
- Dorastałam w spokojnym stadzie, ale kiedy para alfa zginęła moi rodzice jako bety przejęli po nich władzę, gdyż nie mieli oni potomstwa. Wtedy zaczęła się wojna z innym stadem, trwała bardzo długo, a jedynym rozwiązaniem były moje zaślubiny z synem alf. Syn alf miał nie najlepszą opinie… - i tu się zawahałam, nie ma co owijać w bawełnę. Cóż miał opinie szaleńca, i nieobliczalnego wariata. Później w tajemnicy dowiedziałam się od jego siostry, że zabił swoją partnerkę, bo próbowała uciec po tym jak ją bił. Bałam się, że mnie będzie czekać to samo i postanowiłam, że ucieknę. W dzień mojej ucieczki obalono jego rządy, a władze przejęła jego siostra. Kiedy go wygnali jeszcze bardziej zaczęłam się bać, że będzie chciała się na mnie odegrać i uciekłam jeszcze szybciej. Do tej pory mnie nie znalazł, ale cały czas się bałam, no ale teraz poznałam ciebie i jakoś mniej się boje.
- Oboje jesteśmy po przeżyciach i przykrych doświadczeniach – powiedział i oparł podbródek o moja głowę.
- Cieszę się, że cie mam. Razem sobie poradzimy prawda?
- Nie ma innej opcji.
I znowu siedzieliśmy w ciszy, przytuleni i zamyśleni. Naprawdę było mi z nim cudownie, bez względu na to jakie trudne miał życie, razem na pewno sobie z tym wszystkim poradzimy.
<Lucas? >

wtorek, 14 stycznia 2014

Od Lucas'a C.D Karen

Uśmiechnąłem się pod nosem i lekko przejechałem ręką po ramieniu dziewczyny w górę i w dół.
Było mi z nią wspaniale. Nie sądziłem, że kiedyś się znów zakocham.
-Wiesz, że przypominasz mi moją dawną ukochaną ....-westchnąłem
Karen podniosła wzrok i spojrzała na mnie trochę zdziwiona.
-A co się z nią stało?-zapytała niepewnie
-To tego właśnie, nie chciałem Ci powiedzieć,ale teraz jesteśmy praktycznie razem więc chyba musisz wiedzieć -wyjaśniłem
Dziewczyna skinęła lekko głową i przyjrzała się mi.
-Ale na pewno chcesz to usłyszeć?-upewniłem się
-Tak, na pewno w końcu musimy się jeszcze lepiej poznać-wyjaśniła
Skinąłem niepewnie i westchnąłem zrezygnowany.
Jednak postanowiłem,że musi to wiedzieć.
-To zdażyło się pół roku temu......... Poszedłem w tedy na polwoanie, a Gabrielle została w jaskini. Była w ciąży i za parę dni miała urodzić.
Wszystko szło dobrze i upolowałem dorodego i dużego jelenia.
Jednak gdy wlekłem go pod postacią wilka do jaskini ,usłyszałem głośny strzał,który rozszedł się prawie po całym lesie.
Porzuciłem zdobycz i pognałem do swojej jaskini ,gdzie była Gabrielle. Dotarłem tam dopiero po pół godzinie i no cóż........
Zastałem tam okropny widok. Prawie przy wyjściu z jaskini leżał martwy człowiek cały zakrwawiony. Gdy wszedłem głębiej zobaczyłem ranną Gabrielle, jednak przybiegłem za późno i już nie żyła.
Gdy wyznałem jej miłość ona powiedziała mi,że się we mnie wpoiła.
Trochę to dziwne,że dziewczyna we mnie,ale w sumie to i tak bolało.
Teskno mi za nią, jednak staram się nie wracać do przeszłości.
Ide wciąż na przód i cieszę się z tego co mam.Oczywiście przed wszystkimi zdażeniami tułałem się po świecie spotykając na swojej drodze, stare i doświadczone wilki , potem oczywiście spotkałem Gabrielle , na początku była to przyjaźń..........No i chyba na tym koniec mojej opowieści-opowiedziałem
(Karen?)

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Od Karen C.D. Lucas'a

Śniadanie u Lucasa to coś nowego a zarazem przyjemnego. Dom nie różnił się wiele od mojego tylko miał salon z tarasem a mój nie. Lucas szybko powyciągał potrzebne produkty z lodówki i w mgnieniu oka zrobił nam śniadanie. Kiedy sobie nałożyłam i wzięłam pierwszy kęs pasty poczułam jej doskonały smak. Kiedy tylko ją zjadłam musiałam mu pogratulować tak niespotykanej u mężczyzn umiejętności .
- To smakuje wyśmienicie – powiedziałam zachwycona. Gdzie nauczyłaś się tak dobrze gotować?
- Cieszę się, że ci smakuje. Wiesz mieszkałem sam a zawsze lubiłem zjeść coś dobrego. Kilka przepisów i praktyka nić więcej.
- Oh... – westchnęłam pełna podziwu – ja uczyłam się gotować z mamą i mam jeszcze wiele jej przepisów. Prawdę mówiąc nienawidzę jeść płatków i zwykłych potraw, sądzę, że żeby się najeść trzeba nie tylko nacieszyć żołądek, ale i oczy wyglądem potrawy oraz podniebienie smakiem.
- Ja mam podobnie. Smak jest bardzo ważny.
Zrobiłam sobie jeszcze jedną kanapkę i nałożyłam pasty, Lucas też się nie śpieszył i nałożył sobie jeszcze swojej wyśmienitej pasty. Kiedy wypiliśmy herbatę zaczęłam zbierać talerze ze stołu.
- O kochana nic z tego – powiedział zatrzymując mnie w połowie drogi do zlewu – ja posprzątam a ty sobie usiądź.
- O nie tak nie będzie – powiedziałam zasłaniając talerze przed jego ręką.
- Czy ty się ze mną droczysz – zapytał sięgając po raz kolejny ręką po talerze.
- Nie. A jeżeli jesteś taki nie ustępliwy to posprzątamy razem.
- Zapo...
- To nie są negocjacje to jest już kompromis – powiedziałam przerywając i pocałowałam go w usta, a potem poszłam do kuchni zostawiając go samego ze swoim zaszokowaniem. Włożyłam talerze do zlewu i nalałam płynu na gąbkę już umyłam pierwszy talerz kiedy on znalazł się przy mnie.
- Jesteś niemożliwa – powiedział i pocałował mnie w policzek. Mogę ci chociaż pomóc w zmywaniu, bo resztę już posprzątałem.
Obróciłam się i zobaczyłam pusty stół. „ To niesamowite. Jak on to robi” – zastanawiałam się bezgłośnie.
- Tak możesz mi pomóc przy zmywaniu. Z tobą będzie to szybsze niż gdybym robiła to sama.
Podczas zmywania nie obyło się bez zabawy. Lucas zdmuchną na mnie pianę za co ja odpłaciłam mu brodą z piany, potem na blacie było pełno piany, która była to na mnie to na Lucu.
Wbrew pozorom sprzątanie nie zajęło mu dużo czasu i po piętnastu minutach siedziałam już wygodnie na kanapie, w jego objęciach.
- Do twarzy ci było w tej brodzie z piany – odparłam.
- Nie sądziłam, że tak fajnie można się bawić przy zmywaniu – powiedział z uśmiechem na ustach.
- Szkoda, że nie było więcej talerzy bo to była fajna zabawa.
- Tak bardzo ci się podobało?
- Tak, podobało mi się, ale przede wszystkim dlatego, że ty się ze mną bawiłeś – powiedziałam i przytuliłam się do niego, a on pocałował mnie we włosy i odwzajemnił mój uścisk. Było mi z mim cudownie.
<Lucas? >

niedziela, 12 stycznia 2014

Od Lucas'a C.D Karen

Uśmiechnąłem się do niej i weszliśmy do mojego domu.
-Rozgość się-powiedziałem do Karen wchodząc do kuchni
Zacząłem wyciągać potrzebne rzeczy na śniadanie.
Między innymi chleb, jajka, ser (biały i żółty) ,sałatę , pomidora ,ogórka ,wędlinę i inne rzeczy.
Podgotowałem jajka i zrobiłem z nich pastę jajeczną z czosnkiem.
Potem zrobiłem sałatkę z białego,żółtego sera, sałaty,pomidorów i ogórka. Sosem do tej sałatki była śmietana lekko rozcięczona z wodą i jeszcze przyprawy. Chleb położyłem na talerz, tak samo jak wędlinę i inne rzeczy które wpadły mi w ręce.
Następnie wyciągnąłem dwa talerze i widelce, masło i w ogóle.
Normalnie śniadanie full wypas, według niektórych dobrze gotowałem
Postawiłem talerze i wszystko na stole, następnie zacząłem robić herbatę.
Karen siedziała przy stole i przyglądała mi się jak wszystko robię strasznie szybko. Można również powiedzieć,że kuchnia to mój żywioł . W końcu całe śniadanie było gotowe i postawiłem przed dziewczyną kubek.
-Wow ,aleś ty szybki-zdziwiła się
-To dla mnie norma-machnąłem ręką z uśmiechem
Dziewczyna skinęła głową jednak nadal była zdziwiona.
-Tak więc , smacznego-powiedziałem
Poczekałem,aż Karen sobie nałoży ,potem ja to zrobiłem.
(Karen?)

piątek, 10 stycznia 2014

Od Karen C.D Lucas

Mój świat wirował i kręciło mi się w głowie od tych wszystkich cudownych doznań, ale najcudowniejsze było to co powiedział. Najważniejsze było to, ze on mnie kocha, to taka wspaniała wiadomość. Ja od początku coś do niego czułam, ale to uczucie dzisiaj wzmocniło się i przybrało na sile. Czułam się w jego ramionach bezpieczna. To cudowne ciepło, które kotłowało się w moim brzuchu rozlało się teraz po całym moim ciele. Z zamyślenia wyrwał mnie jego głos.
- Wiele bym dał, żeby wiedzieć o czym tak intensywnie myślisz.
- Teraz myślę o tobie i o tym, że jestem teraz najszczęśliwsza od wielu, wielu lat i ... – nie zdążyłam już dokończyć bo zamkną mi usta swoim pocałunkiem.
- Kocham Cię – dokończyłam, kiedy przestaliśmy się całować.
- Ja ciebie też – powiedział i dopiero teraz opuścił mnie na ziemie, - bo cały ten czas trzymał mnie w powietrzu - żeby pocałować mnie w czoło.
- Chciała bym tu zostać. Z tobą na zawsze.
- To drugie da się spełnić, ale nie możemy tu zostać bo umrzemy z głodu. Na te słowa zaburczało mi w brzuchu.
- No tak nic nie jadłaś oprócz płatków a jest już – zerkną na zegarek siódma –. Jak ten czas szybko mi przy tobie ucieka. Choć musimy coś zjeść. Wzięłam lilię, Lucas wziął mnie za rękę i poszliśmy na zewnątrz.
- Skąd wiedziałeś, że jadłam płatki?
- Mam dobry słuch. Przyszedłem wcześniej, ale nie chciałem ci przeszkadzać.
- Nie chce mi się iść polować.
- Co powiesz na dobre śniadanie u mnie?
- Niemiałam tego na myśli...
- Będzie mi bardzo miło – przerwał mi.
- Skoro nalegasz.
Uśmiechnął się, pocałował mnie w policzek – hm... to mi się podoba – wziął mnie za rękę i poprowadził do swojego domku.
<Lucas? >

wtorek, 7 stycznia 2014

Od Katniss C.D Zilvare

Gdy tylko basior zniknął mi z pola widzenia zerwałam się z miejsca i pędem ruszyłam do miasta, jednak na granicy lasu z budynkami zatrzymałam się. Nie wydawał się groźny, ale wręcz przeciwnie. Może powinnam wrócić, pogadać z nim? W końcu zawróciłam i potruchtałam nam miejsce gdzie go spotkałam. Był tam choć najwyraźniej się zbierał do odejścia, a na plecach miał dwie jelenie nogi. Podeszłam niepewnie, a on odwrócił się w moja stronę i gdy tylko mnie zobaczył uśmiechnął się do mnie. 
- Kim jest Aahil? - spytałam cicho by jakoś zacząć rozmowę
<Zilvare?>

Od Lucas'a C.D Karen

Ująłem policzek dziewczyny w swoją rękę i całowałem ją.
Nie sądziłem ,że będzie to takie piękne przeżycie.
Dawno już tak się nie czułem jak teraz. Całe moje ciało płonęło ze szczęścia i miłości do tej oto Karen.
Po chwili lekko oddaliliśmy się od siebie, a na twarzy dziewczyny ujrzałem rumieńce i słodki uśmiech.
-Lucas-wydukała zmieszana-Przepraszam..........
Spojrzałem na nią trochę zdziwiony jednak zaraz się uśmiechnąłem 
-Nie masz za co przepraszać -szepnąłem 
-Na prawdę ?-zapytała zszokowana
-No tak -uśmiechnąłem się
-Ale jak to?-spytała ponownie
Uśmiechnąłem się i wzruszyłem ramionami.
-Po prostu-zaśmiałem się
Dziewczyna nadal patrzyła na mnie zszokowana i nie wiedziała co ma zrobić.
-Posłuchaj chyba to tłumiłem od pewnego czasu w sobie, ale na serio zakochałem się w tobie-wyznałem
-Co?!-zapytała zszokowana 
Karen stała jak wryta i wpatrywała się we mnie, jednak zaraz uradowała się . Rzuciła mi się na szyję i przytuliła.
-Nawet nie wiesz jak bardzo jestem z tego szczęśliwa-szepnęła-Bo ja też się w tobie zakochałam.
-To wspaniale-ucieszyłem się również lekko podniosłem Karen kręcąc się razem z nią .
(Karen?)

Od Katniss C.D Crystal

Spojrzałam nieobecnym spojrzeniem przed siebie i stanęłam gwałtownie. Oczy zaszyły mi się łzami, a skrywane w najgłębszych zakamarkach mojego umysłu wspomnienia z dzieciństwa powróciły... Szybko opuściłam głowę i drżąc cała z już mokrymi oczami odbiegłam kawałek od Crystal i usiadłam opierając się o drzewo, czując jakbym opadała z sił czując jak bardzo jestem bezsilna wobec moich przeżyć. Zmieniłam się w człowieka i skuliłam się okrywając twarz w dłoniach. Poczułam dłoń Crystal na ramieniu, a przez jej dotyk przeszedł mnie dreszcz. Zacisnęłam zęby i otarłam oczy rękawem.
- Przepraszam - odezwała się w końcu niepewnie Crystal
- Nawet nie wiesz za co przepraszasz - powiedziałam drżącym głosem
Zapadła cisza. Wiedziałam, że powiedziałam coś bardzo głupiego. Spojrzałam w stronę dziewczyny i posłałam jej wymuszony uśmiech
- Przepraszam. To... to silniejsze ode mnie - wstałam z ziemi otrzepałam spodnie udając, ze nic się nie stało
- Może Cię odprowadzę. Źle wyglądasz - stwierdziła z lekkim niepokojem
- Dobrze - zgodziłam się bez zbędnego gadania
Musiałam teraz zostać sama. Ruszyłam w stronę domku nr.3, a Crystal szła tak jakbym to ja ją odprowadzała. Droga minęła nam w ciszy, a ja co chwila przygryzałam wargę by powstrzymać łzy. W końcu stanęłam przed drzwiami mojego domku.
- Dziękuje Ci za miła rozmowę Crystal. Mam nadziej, że się jeszcze spotkamy - posłałam jej kolejny wymuszony uśmiech starając się by był szczery, a ona skinęła tylko głową i na odchodne pomachała mi ręką. Odwzajemniłam gest i zamknęłam drzwi. Stanęłam w progu bezsilna. Miałam ochotę paść na ziemie i wreszcie dać upust targającymi mną emocją, ale tego nie zrobiłam. Zdjęłam buty i weszłam w głąb domu, by po chwili wejść po schodach. Położyłam się na łóżku, a łzy wreszcie przebiły się przez moja jakże nietrwałą tamę wzniesioną na czas przebywaniu z Crystal. Choć był jeszcze dzień to zmęczona swoim płaczem, zasnęłam z wilgotnymi rzęsami.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Od Karen C.D Lucas

Kiedy tak siedzieliśmy przed wschodzącym słońcem zaczęłam myśleć o Luc’u. To bardzo miło z jego stromy, że zaprosił mnie tu dzisiaj, o jego przeszłość postanowiłam nie pytać, jeżeli będzie chciał to sam mi opowie, a jaki jest zobaczę sama spędzając z nim czas. Kiedy tak myślałam zrobiło mi się zimno i zaczęłam drżeć.
- Zimno ci – zapytał- siedziałam przecież blisko niego i to poczuł.
- Nie. Dziękuję, że mnie tu zabrałeś dzisiaj – powiedziałam, a on złapał mnie za rękę.
- To ja dziękuję, że zgodziłaś się ze mną pójść.
- Nie przepuściła bym takiej okazji – powiedziałam bez zastanowienia, ale wcale tego nie żałowałam.
- Miło mi to słyszeć. Choć coś ci pokażę, to niedaleko.
- Ale tu jest tak pięknie i nie chce mi się iść – powiedziałam nie ruszając się z miejsca, ale on już stał nade mną.
- To cię zaniosę – powiedział i podniósł mnie z kamienia.
- No dobrze pójdę już.
- Na pewno?
- Tak – powiedziałam a on postawił mnie na ziemi i pociągnął mnie za sobą.
Szliśmy w górę i kilka razy przeskakiwaliśmy strumyk. Lucas nawet raz wpadł do wody mocząc sobie buta, ale nie zważał na to tylko prowadził mnie za rękę dalej.
- Zaraz będziemy na miejscu – powiedział. Nikomu nie pokazywałem tego miejsca. Ty będziesz pierwsza – powiedział patrząc mi w oczy.
- Nikomu go nie pokażę – odpowiedziałam, a on uśmiechną się do mnie serdecznie, złapał mnie za rękę i poszliśmy dalej. Wyszliśmy na górę o płaskim wierzchołku.
- Ufasz mi – zapytał nagle.
- Tak – odpowiedziałam bez wahania, bo na prawdę mu ufałam. Po tych słowach po raz kolejny wziął mnie na ręce.
- Zamknij oczy – powiedział kiedy trzymał mnie w swoich ramionach. Zrobiłam jak powiedział i wtedy on zaniósł mnie do jaskini – tak mi się wydawało bo zrobiło się ciemniej niż przedtem.
- Możesz otworzyć oczy - powiedział i kiedy je otworzyłam zobaczyłam jaskinie pełną Lilli.
- Tu jest jeszcze piękniej niż na zewnątrz – powiedziałam zachwycona. Lucas podszedł do jednej z Lilli i zerwał ją, a na jej miejscu wyrosły dwie nowe. Kiedy go wtedy zobaczyłam wracającego z lilią poczułam jakby w moim brzuchu ktoś wypuścił motyle. Latały we wszystkich kierunkach a ja czułam się cudownie. Wtedy zrobił mi się słodko, za słodko i zachwiałam się na nogach, a Lucas złapał mnie w ostatnim momencie. Kiedy już wszystko się uspokoiło i stałam na bez jego pomocy puścił mnie.
- Jest dla ciebie.
- Jaka piękna – powiedziałam zachwycona i powąchałam ją.
- Masz żółty nos – powiedział i otarł go kciukiem, był tak blisko.
- Dziękuję – powiedziałam i pocałowałam go w policzek, ale on tak się odwrócił, że złożyłam pocałunek na jego ustach. Poczułam jego uśmiech pod swoimi ustami, a potem on odwzajemnił pocałunek.
<Lucas? >

niedziela, 5 stycznia 2014

Od Zilvare cd Katniss

Nie mogłem stwierdzić czy ona jest przerażona, czy ma zamiar atakować. Źrenice zdawały się jej pomniejszać z moim każdym oddechem, jakbym zaraz miał coś nim zrobić.
- Nie wiem co chcesz zrobić, ale nie wyglądam chyba aż tak strasznie? - uśmiechnąłem się - Chyba że jakimś cudem, masz zdolność widzenia Aahil. Jej brzydota załatwi każdego - zaśmiałem się i machnąłem przyjaźnie ogonem. " Nie daruję ci tego, Zilvare! Nie daruję!" Wilczyca zdawała się być nadal nie poruszona. Węstchnąłem ciężko.
- No cóż...Widać, mam problemy z nawiązaniem kontaktu. - spuściłem uszy. - Do zobaczenia, Katniss. - wyskoczyłem z krzaków. Zrobiłem kilka skoków z spuszczonym łbem i wpadłem na coś, co mnie przewróciło. Gdy pozbierałem się z ziemi zobaczyłem ciężko ranną sarnę. Nie była okazem mięsa i tłuszczu, ale coś tam miała. Zakończyłem jej cierpienia i chwyciłem ją w paszcze po czym zataszczyłem "zdobycz" w krzaki gdzie się minęliśmy. Jako że od naszego pożegnania minęło nie więcej niż minuta, miałem nadzieję że ona tam nadal jest. Nie mogłem rozpoznać tego po zapachu, ponieważ moje nozdrza wypełniała teraz woń mięsa sarny, którego tak dawnom nie widział. Wydarłem się na cały głos:
-Katniss! Jeśli tu gdzieś jesteś to...przyniosłem ci jedzenieeeee.
"Pogrążasz się, idioto" - Zamknij się - szepnąłem. "Weź się nie drzyj bo ją jeszcze przestraszysz." Nikt się nie odzywał. Postanowiłem zostawić tutaj jedzenie i pójść jej szukać. Na wszelki wypadek wyrwałem z ciała sarny dwie nogi. Zarzuciłem sobie jedną na grzbiet, drugą chwyciłem w zęby i poszłem jej szukać.
(Katniss? )

piątek, 3 stycznia 2014

Od Lucas'a C.D Renesmee

Razem z Renesmee zaczęliśmy się ślizgać po lodzie.
Było bardzo fajnie czasami się wywalałem bo nie byłem w to wprawiony.
Za każdym razem gdy się wywaliłem, Nessie wpadała w ogromny śmiech. Jednak nie miałem jej tego za złe.
Ślizgaliśmy się tak jeszcze do południa, jednak słońce już mocniej przygrzewało.
-Może lepiej wracajmy-poprosiłem
-Czemu?-zapytała pełna szczęścia
-Mam złe przeczucia -wyjaśniłem
Renesmee zdziwiła się, jednak posłuchała mojej proźby i zeszliśmy z lodu.
Widać było ,że warstwa na lodzie już zaczęła topnieć.
Wskazałem na ten widok , a dziewczyna skinęła głową wiedząc o co mi chodzi.
(Renesmee?)

Od Lucas'a C.D Karen

-Okej-powiedziałem
Wyszedłem zaraz za nią z jej domu i pobiegliśmy oboje nad wybrzeże.
Jak zwykele było tam pięknie i niezwykle. Każdy kochał przychodzić w to miejsce.
-A wiesz Karen, podobno tutaj kiedyś mieszkała Afrodyta -zacząłem
-Na prawdę?-zapytała zdziwiona
-Tak, podobno to były wyspy Afrodyty, a właśnie w tym miejscu miała magiczny ogród , w którym rosły magiczne lilie.-wyjaśniłem 
-Stąd ta nazwa-uśmiechnęła się 
-Dokładnie-przyznałem i odwzajemniłem uśmiech dziewczyny.
Usiedliśmy oboje na kamieniu, już było widać promienie przedzierające się by wydostać się w końcu zza widnokręgu.
Siedzieliśmy tak chwilę,aż słońce zaczęło się pojawiać.
-Znów jest tak pięknie-rozmarzyła się
-Masz rację, tak jak przy zachodzie-uśmiechnąłem się
Spojrzałem na dziewczynę, jej oczy błyszczały ze szczęścia.
Wyglądała tak pięknie...........całkiem jak moja ukochana.
Jej uśmiech ten blask w oczach i szczęście.
Wszystko mi się przypominało ,jednak w połowie to było bolesne.
Ale nie chciałem dać tego po sobie poznać. 
Nie chciałem psuć tej pięknej chwili przy wschodzie słońca.
(Karen?)

środa, 1 stycznia 2014

Od Crystal C.D Katniss

Zaskoczyło mnie to pytanie...nie wiedziałam co powiedzieć ale nie chciałam owijać w bawełnę.
-A co chcesz konkretnie wiedzieć?- Spytałam się z nadzieją że coś mi to pomorze.
-Nie wiem. Może skąd pochodzisz?- Zaproponowała wilczyca
To wpadłam. Poczułam się dziwnie. Przecież pochodzę z małego kraju daleko stąd, taki mały kraik a la wioska.
-Pochodzę z Czech- Powiedziałam prawdę, nie chciałam jej okłamywać.
-Nigdy nie byłam w Czechach.-Powiedziała zaskoczona Katniss -Jak tam jest?
-Takie państwo, lekko górzyste, ładnie ogółem. A ich język- lekko zaśmiałam się- Jest pokręcony
Wilczyca spojrzała się na mnie lekko zdziwiona, byłam ciekawa co ona myśli o mnie, wiem że jest moją konkurentką ale raczej mnie nie zabije.
-A umiesz mówić po Czesku?- Zapytała zaciekawiona
-Mieszkałam tam przez 10 lat więc jak bym nie mogła znać- Uśmiechnęłam się
-A powiesz coś?- Kontynuowała temat "mój język narodowy"
--Nie chce plątać języka. Mówi to sama Czeszka- Zaśmiałam się
-Czyli Urodziłaś się człowiekiem...
-Tak. Przez to że odkryłam to w moje 10 urodziny wyprowadziłam się z rodzicami i bratem.- Odparłam
<Katniss?>

Od Katniss C.D Crystal

- Cześć - odparłam cicho nieco zmieszana
- Może się przejdziemy? - zaproponowała przyjaźnie
- Czemu nie, tylko gdzie? - spytałam nieśmiało
- No tak po prostu po lesie - powiedziała po chwili namysłu
- Dobrze - zgodziłam się i po chwili szłyśmy razem przez las
Było cicho i spokojnie, a nieliczne zwierzęta, które nie zapadły w sen zimowy budziły się i powoli szykowały do wyroszenia poza swoje miejsce spoczynku, a ja z nietypowym dla mnie spokojem podążałam wydeptaną ścieżką obok Crystal, którą jeszcze wczoraj omijałam szerokim łukiem. Może to przez to, że wtedy był w pobliżu Jack, a ja bez najmniejszego wysiłku potrafiłam dostrzec, że towarzysząca mi wadera nie tylko darzy go sympatią ale też czymś więcej. Czy miałam zamiar z nią rywalizować? Otóż nie, nie miałam zamiaru się z nikim ścigać, chciałam by wszystko toczyło się swoim rytmem.
- Może opowiesz mi coś o sobie? - spytałam chcąc jakoś zacząć rozmowę
<Crystal c:?>

Od Renesmee C.D Jack'a

Umówiliśmy się, ze gramy według swoich zasad, mianowicie kilka gier w jednej i zawsze o coś. Tym razem stawką była rywalizacja, ten kto wygra, ten jest lepszy i może sobie zażyczyć tego co chce. A więc jak wcześniej wspomniałam kilka gier w jednej, na początku siedzieliśmy przy stole na przeciw siebie z kartami w dłoniach. Pierwszą grą bowiem miały być karty, a bardziej jaśniej makao, razem z Jack'iem uwielbialiśmy tą grę, chociaż oboje byliśmy w niej doświadczeni i często kończyło się na remisie.
-Król, bierzesz dziesięć kart...- mruknął Jack zasłaniając kilkoma kartami twarz tak, że było mu widać tylko oczy. Posłusznie wzięłam dziesięć kart ze stosika.
-Muszę się ich jak najszybciej pozbyć...- myślałam na głos, a Jack uśmiechnął się chytrze odsłaniając twarz.
-Cóż siostrzyczko, zwycięstwo należy do mnie - oświadczył, a po kilku minutach pozbył się ostatniej karty - A nie mówiłem? Tak, tak brawa dla mnie - powiedział dumnie i zrobił kilka ukłonów
-To tylko jedna gra...W następnej wgniotę cię w ziemię - następną grą był tenis stołowy, wyciągnęliśmy na środek salonu stół do tenisa i wzięliśmy paletki wraz z piłeczka. Odbijaliśmy piłkę między sobą, a żadne z nas nie przepuściło jej ani razu. W końcu udało mi się odbić piłkę tak, aby uniknąć paletki Jack'a. Wtedy dopiero zaczęła się ostra rywalizacja, było 9 : 9, a graliśmy do dziesięciu, jednak Jack nie miał szans i tym razem ja zwyciężyłam.
-A nie mówiłam - teraz to ja uniosłam dumnie głowę.
-Dobra, ale to był tylko fart - Jack pokazał mi język, chociaż wiedziałam, że umie przegrywać, tym razem wydawało mi się, że za wszelką cenę w następnej grze nie popuści. Złożyliśmy więc stół i odłożyliśmy go na swoje miejsce doprowadzając salon do tymczasowego ładu. Przyszedł czas na następną grę.

<Jack? Teraz ty coś wymyśl ;D>

Od Jack'a C.D Renesmee

Uśmiechnąłem się pod nosem  . 
-Wrażliwiec . - szturchnąłem ją delikatnie łokciem .
-Nie ja po prostu ...ja wcale tak nie wyglądam ! - zawołała kiedy zacząłem ją przedrzeźniać . 
-Tak , właśnie wyglądasz .Nie rozumiem co takiego złego widzisz w mężczyznach . Może i inni nie są tak przystojni jak ja ale ...- dostałem poduszką w twarz . - Ale warto spróbować , może masz złe wspomnienia z tym jak on tam miał..no nie ważne ale trzeba żyć . - dokończyłem urwany wątek . - Przemyśl to sobie . 
-Jasne , jasne . Ale wiesz nigdy więcej nie praw mi kazań , wole kiedy jesteś wrednym bratem . - mruknęła z zadziornym uśmiechem . 
-Wrednym ? - powtórzyłem unosząc brew . Ness spojrzała na mnie podejrzliwie . 
-No tak , sarkazm to raczej trochę wredna cecha . - zastanawiała się na głos . 
-Nie znam się na tym .- stwierdziłem na powrót wlepiając wzrok w telewizor . 
-Och , no weź . Tylko ten telewizor widzisz . - jęknęła jak natarczywa mucha . 
-W lodówce..- bąknąłem oglądając wiadomości . 
-W lodówce to zostawiłeś swój mózg ...- mruknęła pod nosem . Przez co ja automatycznie poczochrałem jej włosy nie odrywając wzorku od ekranu . -No wiesz ! - obruszyła się , usłyszałem jak stanęła na podłodze i po chwili stała zasłaniając mi widok . 
-Ness ! Zejdź mi z ekranu bo zaraz wstanę ! - pogroziłem . 
-Przestało to na mnie działać kiedy skończyłam 4 latka . - zachichotała pod nosem . Uśmiechnąłem się chytrze . 
-Ty się ze mną drażnisz , wredne małe przebiegłe stworzenie ! - warknąłem z przymkniętymi oczami . 
-Może tak , może nie ...- mówiła przeciągając "zalotnie" sylaby . 
-Czy chcesz mnie zgonić z kanapy czy po prostu ci się nudzi ? - zapytałem otwierając oczy . 
-I to i to . - potwierdziła kiwając energicznie głową . 
-Co chcesz w takim wypadku robić ? - zapytałem z rezygnacją . - Bo w pokera to z tobą nie zagram . 
-Boisz się że przegrasz ? - zapytała retorycznie , po chwili siedzieliśmy na przeciw siebie z minami pokerzystów . 

(Ness xD ) 

Od Renesmee C.D Lucasa

Rozglądałam się po całej okolicy szukając Lucasa. Najpierw dokładnie przeszukałam wszystkie iglaste drzewa, w końcu rozłożyste, zielone jodły, świerki itd. mogły być całkiem dobrą skrytką. Niestety w najbliższym lasku nigdzie nie było Lucasa. Następna rzecz, która wpadła mi do głowy to śnieg. Przeszukałam wszystkie większe górki, lecz za wszystkimi z nich nie było Lucasa. Chodziłam wszędzie wolnym krokiem sprawdzając wszystkie możliwe kryjówki dwa razy, lecz w żadnej z nich nie było wilka. Skubany dobrze się schował... Nagle na głowę spadła mi gałązka, spojrzałam w górę, lecz nic tam nie dostrzegłam. Zaraz, zaraz...na dużej gałęzi zwisywał ogon. obeszłam drzewo stając z drugiej strony i zobaczyłam na nim Lucasa!
-Lucas nie miałeś już gdzie się schować? - zapytałam głośno by wilk usłyszał mnie z dołu
-Przyznaj, że to dobra kryjówka - Lucas powoli zaczął schodzić z drzewa, nie powiem nie, całkiem wysoko się wdrapał
-Okej, trzeba ci to przyznać - zaśmiałam się bacznie obserwując Lucasa, całkiem dobrze sobie radził jak na wilka. W końcu zeskoczył równo na cztery łapy.
-To co teraz?- zapytał już na ziemi
-Hmm...mróz jest dostatecznie duży aby zamrozić jezioro...możemy się przejść -zaproponowałam, biegiem ruszyliśmy do najbliższego zbiornika wody.
-Poczekaj, sprawdzę czy lód jest wystarczjąco stabilny - powiedział stawiając łapę na lodzie, wszedł na niego i zaczął lekko podskakiwać, lód wytrzymał - Spokojnie, możesz wejść - Niepewnie stawiłam łapę sama upewniając się czy lód wytrzymał ciężar dwóch wilków, po ostatniej przygodzie wolałam być ostrożna... Na szczęście jezioro było bardzo zamrożone i mogliśmy się na nim ślizgać bez obaw, że nagle wpadniemy do wody.

<Lucas? Brak weny, więc takie coś wyszło ^^>

Od Crystal

Był wczesny ranek. Słońce powoli wychodziło na niebo wraz ze swoim światłem. Ja już od piątej godziny nie spałam, coś mnie wybudziło, może już się wyspałam, a może coś w sercu mnie męczyło. Nie ważne. Postanowiłam wstać.
Kiedy zrobiła się w miarę normalna pora wyszłam na podwórze by odetchnąć Świerzym powietrzem, lecz zmieniłam postanowienie na mały spacer może i poranny Jogging. Zmieniłam się szybko w wilczycę i pobiegłam w stronę lasu, tam zeszłam na ścieżkę którą dobrze znałam.
-----------------15 min później------------------
Spacer pomógł mi się jeszcze bardziej rozbudzić, zapoznać się z otoczeniem oraz z odgłosami lasu. Lecz czułam się obserwowana, jak bym nie była sama na tej dróżce. Szłam lekko zaniepokojona gdy nagle przed moimi oczami pojawiła się wilczyca, a dokładniej Katniss w postaci wilka.
-Cześć- Przywitałam się sympatycznie i z uśmiechem
<Katniss?>

Od Renesmee C.D Jack'a

Otuliłam się szczelnie kocem i rzuciłam na Jack'a zirytowane spojrzenie
-Nie moja wina...- rzuciłam ochrypłym głosem
-Tak, ja cię wrzuciłem - prychnął sarkastycznym śmiechem. Do wieczora spałam, nawet nie wiedziałam kiedy usnęłam. Gdy otworzyłam zaspane oczy Jack siedział koło mnie z pilotem w ręku, a oczy wbite miał w telewizor.
-Która godzina? -zapytałam przecierając oczy
-Po dwudziestej - odparł "skacząc" z kanału na kanał. Z pozycji leżącej przeszłam na siedzącą przyciągając kolana do brody.
-Ale mi się nudzi...-westchnęłam pzreciągając każdą sylabę
-Ja tam zawsze mam co robić...
-Tak, bo tobie dziewczyny wpadają w ramiona, albo chodzisz na polowania, mi przypadło nudzić się tutaj - powiedziała opierając głowę na ręce.
-Jakbyś była ciut milsza i nie próbowałabyś zabić to miałabyś adoratorów - zaśmiał się mój "kochany" braciszek
-Kiedy ja ich nie chcę! - wykrzyczałam, a każde z nas miało wrażenie, że od krzyku dom się przez kilka sekund ledwo co trzymał.
-No tak, zapomniałem - zaśmiał się figlarnie jakby to co powiedział zrobił specjalnie
-Dobra nieważne - mruknęłam

<Jack, weź bo mi tylko to ze wczoraj przychodzi do głowy, więc napisałam xD>

Od Jack'a C.D Elisabeth

Odetchnąłem z ulgą .
-Dziękuje Eli . Ratujesz mi życie . - uśmiechnąłem się niej .
-Nie ,nie ma sprawy. - pokręciła głową , głaszcząc  czarną kulkę .
-Jest , jest mam u ciebie dług .
-Weź przestań ..-mruknęła .
-Nie, mam u ciebie dług i co kol wiek byś chciała to zwracaj się do mnie o pomoc . - powiedziałem . - I nie mów nie bo tak i koniec gadki . A jak się w ogóle czujesz ?

(Elisabeth? Przepraszam że długo musiałaś czekać :c )