wtorek, 31 grudnia 2013

Od Kattnis C.D Zilvare


Nic nie odpowiedziałam. Powoli stanęłam na łapach w dalszym ciągu będąc nisko przy ziemi i obserwując basiora gotowa do ucieczki, a nawet do walki. Jedyne co mnie zastanawiało to fakt, że w oczach tego nieznajomego nie widział nawet krzty agresji. Minęło kilka sekund może minuta, która dłużyła się dla mnie tak bardzo iż myślałam, że ten krótki czas był cała godziną. W końcu się odezwałam:
- Nic się nie stało i mam na imię Katniss - odparłam tak cicho, że niemal szeptem
- Dlaczego jesteś tu sam? - spytał pochylając się w moją stronę, a ja ledwo opanowałam się by nie poderwać się z miejsca i uciec
- To nie jest ważne - powiedziałam szybko nie chcąc zdradzać mu zbyt wiele szczegółów
- Nie bój się, przecież nic Ci nie zrobię - odezwał się zaniepokojony 
Ta…inni też tak mówili, a i tak kłamali. Cofnęłam się kawałek, a on mimo tak wyraźnie okazanej przeze mnie niechęci do rozmowy podszedł krok bliżej. 
- Przepraszam, ale wolałabym byś się odsunął - poprosiłam go nieśmiało, ale on uparcie stał w miejscu
<Zilvare? Nie za bardzo mam pomysł co dalej napisać :/>

Od Zilvare cd Katniss

Wybrałem się na polowanie, bo od kilku dni nic nie jadłem, z powodu poszukiwania watahy. Wygramoliłem się z gawry niedźwiedzia, służącej jako mój dom i razem z Aahil wszczęliśmy polowanie. Mój nos nie wyczuwał żadnych zwierząt, nawet trafny wzrok Aahil zawodził.
-Śpią? - rzekłem do Aahil, a ona odpowiedziała twierdzącą swym melodycznym głosem. "Wróćmy do domu, Zilvare"
-Nie, jestem głodny. To, że ty tego ie czujesz, nie znaczy że ja tego nie odczuwam. - Sprzeczała się ze mną dobrych parę minut, a ja dzielnie odpowiadałem. Dziwnie by było widzieć wilka, która gada sam do siebie, ale to już nie moja wina że Aahil jest słyszalną tylko przeze mnie.
-Dobra, cicho już siedź. Idź spać. - warknąłem. "Dobrze, ale na pewno nic nie znajdziesz" fuknęła i już siedziała cicho. Długo szukałem czegoś do jedzenia, a to że siostra chrapała nie pozwalało mi się skupić. Nagle, coś uszłyszałem w przerwie chrapań Aahil. Szelest. Rozejrzałem się naokoło i zauważyłem ruch w krzakach. Miałem nadzieję że to królik, ale zapach tego nie mógł potwierdzić. Podchodziłem powoli do krzakaów.
-Aahil, idiotko wstawaj. - odsunąłem krzaki łapą w nadziei że znajdę tam coś warte zjedzenia, choć szanse na to były znikome. A może to królik zabij wilka że nim pachnie? Nie, zapewne nie. Moim oczom ukazało się jednak coś, co było cudowniejsze niż najdorodniejszy jeleń. Do głowy uderzył mi błękit nieba odbijającego się od jej oczu. Przed mną stała, a raczej leżała skulona wilczyca piękna jak kwiat lotosu. Przywołałem się do porządku i zacząłem rozmowę.
-Witaj, zwą mnie Zilvare. Czemu taka piękna wilczyca leży tutaj sobie w samotnosci? Stało się coś?
(Katniss?)

Od Katniss Do Zilvare


Stojąc z powrotem na czterech łapach zaryłam pazurami o ziemie i dałam susa w las. Rzadko tak robiła, a raczej praktycznie nigdy ale teraz byłam jakaś…weselsza. Jakby ta dziewczyna z poczuciem humoru i odwagą godną mężczyzny, którą tak długo ukrywałam wyszła wreszcie na zewnątrz. Na moim pysku zawitał delikatny uśmiech, który towarzyszył mi przez cała drogę, aż do mojego przytulnego domku. Lubiłam go za to, że był jednym z niewielu miejsc, które dawało mi poczucie bezpieczeństwa. Zmieniając się w człowieka weszłam do domku i zdjęłam buty. Nagle uderzył mnie pewien fakt o, którym wcześniej nie pomyślałam. Nie miałam żadnych ubrań oprócz tego co miałam na sobie i co najgorsze zero jedzenia. Szybko założyłam buty i wyszłam z powrotem na dwór. Rozejrzałam się dookoła i wciągnęłam do płuc porządną dawkę powietrza, by zlokalizować jakieś miasto, cokolwiek. Po chwili doszedł do mnie znajomy zapach tłumu ludzi i innych pobocznych woni. Zmieniłam się w wilka i pobiegłam w kierunku wskazanym przez trop. Wszystko by przebiegło bez najmniejszych problemów gdyby nie to, że będąc już tak niedaleko celu natknęłam się na pewnego wilka. Zatrzymałam się i czmychnęłam w krzaki by mnie nie zauważył ale szeleszczące gałązki mnie zdradziły. Czemu ja zawsze musiałam tak marnie się chować, a nawet jeśli już się schowałam to i tak paprałam to przez jeden głupi błąd. Nim się obejrzałam złotooki basior stał już przy mojej kryjówce i jednym ruchem łapy odgarnął zasłaniające mnie gałązki. Skuliłam się nisko przy ziemi i spojrzałam na niego, a on na mnie. Przez chwile panowała cisza, a on patrząc mi w oczy cały zesztywniał
<Zilvare?>

Od Jack'a C.D Katniss

Patrzyłem jeszcze chwile na Ness i odwróciłem się do dziewczyn , posłałem im uśmiech .
-Możecie ,iść..
-Nie posiedzimy jeszcze ..- odezwała się Crystal . Pokręciłem głową. 
-Wystarczająco mi dzisiaj pomogłyście . - powiedziałem wstając , widziałem że nie zbyt im się to podoba . -Bez gadania . - dodałem podchodząc do drzwi , dziewczyny wstały pierwsza do drzwi w dość radosnych podskokach podeszła Crystal . 
-To do zobaczenia ! - powiedziała z uśmiechem wychodząc ,pomachałem jej . Dziewczyna zniknęła , a ja spojrzałem na Katniss która rozmawiała przelotnie z Ness , uśmiechnąłem się mimo woli . 
-Katniss , nie żebym cie wyganiał ale na prawdę was dzisiaj wymęczyłem .- uśmiechnąłem się do niej łagodnie , odwzajemniła gest i ruszyła w kierunku moim i drzwi kiedy przechodziła złapałem ją z ramię. 
-Mogę jutro do ciebie przyjść ?- spytałem cicho , spojrzała na mnie zaskoczona ale uśmiechnęła się . 
-Pewnie. - odparła cicho i nieśmiało . Uśmiechnąłem się czule .
-To do jutra . - pożegnałem się , dziewczyna wyszła odwróciła się jeszcze , pomachałem jej. I zamknąłem drzwi ,odwracając się do Ness , założyłem ręce na klatce piersiowej .
-To jak siostrzyczko ? Jak myślisz rodzice powinny się dowiedzieć ?- zapytałem ironicznie zmierzając w kierunku kanapy . 

(Renesmee ? xD ) 

Nowy Członek ! ~Zilvare

Zilvare

Witamy Zilvare ! To jest wyjątkowy członek ponieważ nie zmienia się on w człowieka . Ale po mimo tego serdecznie witamy w watasze miłych i wspaniałych przygód życzę ! 

Od Karen C.D Lucas'a

Poczułam, że już nie siedzę na kamieniu tylko jestem we własnym łóżku.
- Do zobaczenia – szepną Lucas i właśnie miał wstawać z łóżka, ale złapałam go za rękę i pociągnęłam go z powrotem. Lucas usiadł oszołomiony, a ja usiadłam na łóżku.
- Dziękuję za dzisiejszy dzień.
- Ależ nie ma za co.
- Oczywiście, że jest. I za to, że zostaliśmy tam i widziałam najpiękniejszy zachód słońca.
- Tak był piękny – odparł. Nie wiedziałem, że cię obudzę.
- Poczułam, że już nie siedzę tylko leżę i chciałam ci podziękować.
- Co ty na to, żebyśmy poszli tam jutro rano zobaczyć jak słońce wschodzi, a potem pokazał bym ci resztę naszej krainy?
- Jeżeli to dla ciebie nie problem. Zgoda.
- A teraz śpij – powiedział i wstał.
Ja się położyłam a on okrył mnie kołdrą.
- Dobranoc.
- Do zobaczenia – powiedziałam i zamknęłam oczy. Słyszałam jeszcze jak schodzi po schodach, a potem zamyka drzwi na dwór.

***
Obudziłam się rano była 415 . Szybko wstałam z łóżka, przebrałam się i umyłam, apotem zbiegłam do kuchni. Nie miałam czasu na wymyślne śniadanie, więc wsypałam sobie płatki śniadaniowe do miski i zalałam mlekiem. Kiedy zjadłam włożyłam miskę i łyżkę do zlewu i usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę – zawołałam. Do domu wszedł Lucas.
- Cześć. Gotowa – zapytał.
- Tak – odparłam.
- To chodźmy, zaraz będzie świtać – powiedział i otworzył przede mną drzwi.
<Lucas? Miałam nagły napływ weny.>

Od Lucas'a C.D Karen

Patrzyliśmy tak przez większy czas na zachód słońca.
W końcu wszystko się skończyło, a ja poczułem, że Karen zasnęła na moim ramieniu. 
Uśmiechnąłem się do siebie pod nosem i jeszcze chwilę siedzieliśmy.
Potem dobrze wstałem i przytrzymałem jej głowę.
Następnie wziąłem ją na ręce i tak jak obiecałem,miałem ją zanieść do domu. 
Zacząłem iść w stronę lasu, a potem w stronę jej domu.
Po półgodzinie doszedłem na szczęście do budynku.
Nie był wielki,ale taki przeciętny drewniany domek.
Otworzyłem drzwi kopnięciem i wszedłem do środka.
Wyszedłem po schodach i zaniosłem ją do jej sypialni.
Położyłem ją na łóżku i przykryłem ciepłą kołdrom.
Dziewczyna lekko mruknęła jednak się nie przebudziła.
Uśmiechnąłem się sam do siebie , jednak musiałem już wracać.
-Do zobaczenia-szepnąłem do niej
(Karen?)

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Od Karen C.D Lucas'a

Ucieszyłam się, że tu zostaniemy i byłam pełna podziwu dla Lucasa, że to dla mnie zrobił. Naprawdę bardzo chciałam tu zostać i zobaczyć zachód słońca.
- Dziękuję. Naprawdę jestem Ci bardzo wdzięczna.
- Niema za co.
- Ależ tu jest pięknie.
Lucas usiadł obok mnie i pokazywał mi ptaki, drzewa i ryby, które wyskakiwały raz po raz. Ja byłam tak zasłuchana i zapatrzona w słońce i te piękne zjawiska, że oparłam się o jego ramię i zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w jego głos.
- Wygodnie Ci?
- Tak – powiedziałam, ale Lucas się nie odezwał. Uniosłam się lekko, ale on złapał mnie za ramię i powiedział.
- Nie… nie przeszkadza mi to, jeżeli ci wygodnie to się oprzyj.
Oparłam głowę o jego ramię i uspokoiłam się w duchu. Jednak nie jest zły cieszyłam się, że nie wrócił mu humor, którym zaskoczył mnie na początku już miną.
- Opowiem ci historie, chcesz?
-Tak.
Lucas zaczął opowiadać mi jak kiedyś wpadł w jakieś kolczaste krzaki i znalazł się w lesie tak ciemnym, że nie widział swojej łapy, a kiedy szedł przez ten las zobaczył światło i pobiegł w jego stronę.
- Okazało się, że tam była plaża. – Słuchałam tego wszystkiego z zapartym tchem i zamkniętymi oczami.
- Więc trud się opłacił – powiedziałam zachwycona
- Tak tam też było pięknie.
- To najpiękniejsze miejsce, w którym kiedykolwiek byłam – powiedziałam to i nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam oparta na ramieniu Lucasa.
<Lucas? >

Od Katniss C.D Jack, Crystal

Stałam co prawda na uboczu, ale choć nie było tego po mnie widać to martwiłam się. Przynajmniej trochę pomogłam, ale teraz czułam się niepotrzebna. To Crystal była medykiem, a ja tylko wojowniczką. Co ja mogę wiedzieć o takich rzeczach? Może powinnam wyjść? W końcu i tak nic nie robiłam… Z zamyślenia wyrwał mnie głos siostry Jack’a
- Zim...zimno m…mi - odezwała się szczękając zębami
- Zrobię jej herbaty - powiedziałam cicho i szybko weszłam do kuchni
Udało mi się znaleźć kubek i herbatę w torebkach. Wlałam wodę do elektrycznego czajnika na blacie, a do kubka włożyłam jedną torebeczkę herbaty. Znalazłam tylko czarną i miałam nadzieje, że będzie dobra. Nerwowo stukałam palcem o blat czekając aż woda przestanie się grzać i od razu gdy usłyszałam kliknięcie sygnalizujące, że woda jest już gotowa chwyciłam czajnik i wlałam ją do kubka. Pozwoliłam by torebeczka chwile pobyła w wodzie i gdy herbata nabrała odpowiedniego koloru wyjęłam i pocukrzyłam uzyskany gorący napój. Nie wiedziałam ile łyżeczek cukru dodać więc wsypałam tyle ile ja zwykle czyli dwie i pół łyżeczki. Zaniosłam kubek do salonu i podałam Jack’owi, który uśmiechnął się do mnie wdzięczny. Chłopak po chwili studzenia herbaty ukląkł przy siostrze i przyłożył jej kubek do ust, a ona wzięła małego łyka.
- Na pewno będzie dobrze - starałam się pocieszyć Jack’a z lekki uśmiechem
- Wiem i dziękuje, że mi pomogłaś - odwrócił się do mnie odwzajemniając uśmiech i po chwili spojrzał na Crystal - Tobie też bardzo dziękuje
Dziewczyna lekko skinęła głową, a na jej twarzy pojawił się uśmiech.
<Jack? Crystal? Nie wiem co dalej napisać >

Od John’a do Elisabeth

Kiedy wyszedłem z domu staruszki skierowałem się na wschód. Cały dzień szedłem, a kiedy słońce zaczęło zachodzić wspiąłem się na drzewo i zasnąłem. Obudziło mnie ciche szczeknięcie.
- Wstawaj śpiochu – zawołał ktoś z dołu.
Zeskoczyłem na dół przeciągnąłem się i wyszedłem zza drzewa.
- Cześć. Co ty tu robisz?
- O to samo ja powinnam zapytać ciebie.
- Dlaczego?
- Jesteś na moim terenie i nie mam pojęcia co tu robisz – odparła nieznajoma ze skwaszoną miną.
- O przepraszam. Nazywam się John i nie mam żadnych złych zamiarów.
- Ja Renesmee, może być Nessie.
- Miło mi Cie poznać.
- Skoro nie masz żadnych złych zamiarów, to może dołączysz do mojej i brata watahy?
- Masz brata?
- Tak starszego, ale wcale tego nie widać. To jak?
- Tak dołączę z przyjemnością. Ale ja nie jestem normalnym wilkiem.
- Wiem. Nikt z mojego stada nie jest tylko wilkiem – powiedziała Nessie i stanęła przede mną w ludzkiej postaci. Po chwili z północy przybiegł kolejny wilk, łapiący szybko oddech.
Otworzyła usta by cos powiedzieć, ale kiedy mnie zobaczyła nagle zamilkła, a jej oczy zalśniły jak diamenty.
- Cześć – powiedziałem do nieznajomej przerywając ciszę.
- Poznajcie się. To Elisabeth a to John – powiedziała Nessie przedstawiając nas sobie. Dziewczyna zmieniła się, a ja zrobiłem to samo i podaliśmy sobie rękę.
- Jack Cię szuka – powiedziała Elisabeth.
- No to ja idę. Pa
- Pa – zawołaliśmy razem
<Elisabeth? >

Od Crystal C.D Jack'a


Zignorowałam przez chwilę pytanie Jack'a, wsłuchałam się w puls lecz był ledwo wyczuwalny, a skóra była lodowata i mokra.
-Przynieś szybko koc i ciepłe ręczniki- Powiedziałam stanowczym głosem wpatrzona na zaniepokojonego chłopaka. -Obawiam się że wpadła do strumienia- Dodałam cichszym głosem 
PO chwili Jack okrył Ness kocem oraz ręcznikami. Nie miałam za bardzo pomysłów co dalej zrobić. Czas zadecyduje co dalej będzie.
Katniss siedziała wmurowana w fotel lecz wpadła na dobry pomysł. Wygrzebała z szafki termofor po czym wypełniła je wrzątkiem.
Podeszła nieśmiało do mnie i podała mi je.
-Dziękuje- Powiedziałam zaskoczona
-Mam nadzieje że to coś pomorze- Odparła cichym i lekko obojętnym głosem
Uśmiechnęłam się lekko po czym przyłożyłem termofory do nieprzytomnej Renesmee.
--------------------godzinę później-----------------------
Podeszłam do leżącej dziewczyny z termometrem, a on potwierdził moją myśl.
-Temperatura się podniosła- Oznajmiłam z ulgą.
-Nie wiesz kiedy się obudzi?- Spytał się zmartwiony brat nieprzytomnej Alfy.
-Może za chwile może za parę godzin. Nie mogę tego ustalić.-Powiedziałam wpatrzona w zamknięte oczy dziewczyny. Zauważyłam małe skurcze powiek po czym oczy dziewczyny otworzyły się.
Jack uklęk przy kanapie i chwycił Renesmee za dłoń.
-Słyszysz mnie?- Zapytał się
-T...tak- Odparłam oszołomionym głosem. -Co się stało? Zapytała po chwili.
-Znaleźliśmy cię przy strumieniu, chyba tam wpadłaś- Wtrąciłam się.
<Jack? Katniss?>

Od Jack'a C.D Crystal

Uśmiechnąłem się ponuro i spojrzałem kątem oka na Katniss wiedziałem że dziewczynie nie pali się do szczerych rozmów .
-Wiecie ile już tutaj siedzimy ? - zapytałem , zmieniając tym samym temat .
-Nie ..-odpowiedziała powoli Crystal.
-Przeszło pół dnia . - odparłem powoli zbierając rzeczy . -A tak właściwie to chcę wam coś jeszcze...
Urwałem , tak właściwie przerwał mi krzyk , zaraz czy to przypadkiem nie ..Zerwałem się na równe nogi ,dziewczyny uniosły na mnie zaskoczony wzrok .
-Co to ? - zapytała Katniss także wstając.
-Nie co . Raczej kto ..- sprostowałem delikatnie . Crystal też wstała . Kolejny krzyk , zdałem sobie sprawę że blednę . - To Renesmee ..- szepnąłem , spojrzały na mnie zdziwione ale i wystraszone . Nie czekając na ich reakcję zmieniłem się w wilka i puściłem się biegiem w kierunku z którego dochodził krzyk o pomoc , słyszałem że dziewczyny idą w moje ślady było słychać moce uderzenia łap o zmarzniętą ziemię . Zatrzymałem się nasłuchując.
-Na wschód .- powiedziała cicho Katniss, spojrzałem na nią nie pewnie .
-Jesteś pewna? - wilczyca skinęła głową więc ruszyliśmy na wschód , po chwili wypadliśmy na małą łącze po jej środku płyną mały strumyk tak właściwie pokryty śniegiem ale jego kawałek był zupełnie odsłonięty . Powoli do niego podszedłem i zmarłem w pół kroku, Ness owszem była ale ledwo żywa na jego brzegu szybko do niej podszedłem była w postaci człowieka była blada jak trup. Zmieniłem się w człowieka i sprawdziłem jej puls , był . Odetchnąłem z ulgą biorąc ją na ręce odwróciłem się do dziewczyn które także stały w postaci człowieka . Crystal wytrzeszczyła oczy . 
-Co jej się stało ?- zapytała Katniss . 
-Nie wiem , Crystal jesteś ...
-Tak ale trzeba iść do domu . - westchnąłem tylko ciężko i skinąłem głową ruszyliśmy więc dość szybko w kierunku mojego i Ness domu . Kiedy już wkroczyliśmy do niego położyłem Ness na kanapie w salonie . I spojrzałem na Crystal . 
-Jak ci pomóc ? - zapytałem cicho . Może i jestem wredny ale co do Ness zawsze będę starszym bratem a w tej chwili byłem bliski szaleństwa . Siostra była dla mnie wszystkim . 

(Crystal ? Katniss ? ) 

Od Rensemee

Kiedy już skończyłam śniadanie , tak jak Jack wrzuciłam nie dbale miskę do zlewu jeśli myślał że ja to za niego posprzątam to się grubo mylił ! Wzięłam jabłko do ręki i poszłam do salonu , usiadłam sobie na kanapie i włączyłam telewizor trzeba przecież jakoś kontaktować z resztą świata . Przewróciłam oczami jak miałam to robić z reklamą Biedronki ?! Z rezygnacją wyłączyłam telewizor i wstałam rozejrzałam się po całym ogromnym salonie i w końcu zdecydowałam aby iść na dwór trochę pobiegać. Tak to dobry pomysł . Wyskoczyłam z domu i zmieniłam się w wilka , nic wielkiego mała przebieżka mi nie zaszkodzi a da dużo na odporność . Zatrzymałam się nagle byłam w obrębie Drzew Ciszy , a coś zakłócało tą ciszę . Z zamyślonym wyrazem twarzy ruszyłam dalej w końcu po drzewach może skakać wiewiórka Szybko opuściłam to 'spokojne' miejsce i ruszyłam lasem w kierunku małego potoku który odkryłam dość nie dawno . Zatrzymałam się marszcząc brwi , mogłabym przysiądź że to było właśnie tutaj ale w tej chwili wszystko było pokryte białym puchem , nie pewnie ruszyłam do przodu to pewnie nie daleko więc dalej szłam pewnym krokiem ale przystanęłam w połowie kroku  , pod moimi łapami coś tak jak by skrzypnęło . Spojrzałam ostrożnie w dół  , śnieg . Poruszyłam się nie pewnie ale szybko zdałam sobie sprawę że o to znalazłam mój strumyk , właśnie na nim stałam . Usłyszałam jak lód pęka , potem tylko mój zdławiony krzyk o pomoc .


Od Lucas'a C.D Karen

Chwilę myślałem,aż w końcu wymyśliłem.
-Jak chcesz tu zostać, to zostańmy, a jak zaśniesz to najwyżej zaniosę Cię do domu-wyjaśniłem
Dziewczyna spojrzała na mnie zszokowana i zrobiła wielkie oczy.
-Co takiego?-zapytała
-To co słyszałaś-zaśmiałem się
Karen chwilę chodziła w te i we w te jednak zaraz zdecydowała.
-Okej, ale uprzedzam jestem dość ciężka-wyjaśniła
Uśmiechnąłem się pod nosem
-Ale ja jestem silny-dodałem
-Czyli żaden problem-uśmiechnęła się
Ja skinąłem głową odwzajemniając jej uśmiech.
(Karen?)

Od Lucas'a C.D Renesmee

Spojrzałem na Renesmee która liczyła.
Ona świetnie chowa się w śniegu.
Ja natomiast mam brązowe futro więc tu mam problem i to duży.
Do zaspy nie wejdę no bo będzie mnie widać i się zapadne.
Rozejrzałem się dookoła a Renesmee nadal liczyła
-"Licz tak dalej, muszę wykombinować gdzie się schować"-pomyślałem
W końcu wymyśliłem, chociaż ta kryjówka nie była w naturze wilków.
Bezszelestnie podszedłem do drzewa oddalonego trochę od Nessie.
Wskoczyłem na nie i ukryłem się w gałęzi osłoniętej trochę liśćmi.
Spojrzałem na dziewczyna ,która liczyła jeszcze.
Jednak zaraz rozległ się jej krzyk "Szukam!".
Uśmiechnąłem się pod nosem i położyłem na gałęzi.
Czekałem tylko ,aż Renesmee mnie znajdzie.
Chociaż nie wiem czy wpadnie na ten pomysł by zajrzeć na drzewo.
(Renesmee?)


Od Crystal C.D Katniss


Czas miło leciał na małym pikniku. Nie spuszczałam wzroku z nowej znajomej, miałam dziwne podejrzenia co do niej, lecz nie pokazywała za bardzo tego po sobie. Nie miałam zamiaru już się nic pytać, wiedziałam co chciałam wiedzieć, choć męczyło mnie jedno pytanie, czy ona coś czuje do Jack'a?. Ni mogę pozwolić by ona się wczepiła pomiędzy nas, za dużo pracowałam na to i posunęłam się do tego by lekko go pocałować w czoło, mój wysiłek nie może wyjść na marne.
Siedzieliśmy we trójkę słuchając jak Jack opowiadał jakieś kawały i suchary. Choć obie się śmiałyśmy nie spuszczaliśmy siebie ze wzroku.
Kiedy zaczęło robić się zimno nalałam sobie herbaty dla rozgrzania, napiłam się po czym odłożyłam kubek na stół. 
Zapadła chwilowa cisza, nikt nic nie mówił, nie było tematu a chłopakowi skończyły się żarty, myślałam że to niemożliwe, lecz zdarza się.
Zaczął nawet prószyć lekki śnieżek, lecz nie przeszkodziło to nam za bardzo.
-Może byśmy się jakoś bliżej poznali?-Przerwał ciszę Jack z pomysłem.
-W sumie możemy.-Odparłam
-No nie wiem- Dodała lekko oburzona przymroczona.
-Czemu?- Nie chciałam się tego spytać no ale chciałam bliżej poznać Jacka
-No dobrze- Zgodziła się po chwili. Czyżby miała ten sam pomysł co ja? Sama chciałam wiedzieć.
<Jack? Braaak weny>

Od Elisabeth C.D Kariny

Włożyłam ręce w kieszenie i popatrzyłam się przed siebie.
-Ja jestem tu od niedawna.Można powiedzieć,że nie cały tydzień.A tak w ogóle miło cię poznać-uśmiechnęłam się lekko.Ostatnio rzadko uśmiecham się dość szczerze.Straciłam radość którą czerpałam kiedyś z uśmiechu.Teraz uśmiecham się tylko dla tego,bo nie chce aby nikomu było przykro.
-Mi ciebie również uśmiechnęła się szeroko.Lecz widziałam,że też nie uśmiechnęła się sama z siebie.
-Cieszę się,że w ogóle odważyłaś się ze mną porozmawiać.
-No co ty? Przecież nie jesteś wcale taka straszna.-spojrzała na mnie,a ja się zaśmiałam
chwyciłam w rękę śnieg i z nudów formowałam śnieżkę,a następnie podrzucałam nią sobie
-A twoi rodzice? Też mieszkają tutaj?-zapytała patrząc na mnie
Po tamtym pytaniu upuściłam śnieżkę ,którą zgniotłam w pięści. Zatrzymałam się i odpowiedziałam
-Wybacz. Nie chce i nie będę o tym rozmawiać-odparłam wbijając wzrok w śnieg leżący obok moich nóg.
-Przepraszam,nie chciałam.-przeprosiła
-Oni też nie chcieli-odparłam
Karina przerwała nie zręczną chwile ciszy.
-To może zmieńmy temat . Znasz Jack'a i Ness?
-Znałam ich jako mała dziewczynka,ale musiałam zniknąć na dłuższą chwile.Po chwili kiedy oni mnie zostawili.Spokojnie mogę o tym rozmawiać.Nikt tego nie odwróci.Nawet ich powrót.Więc kiedy wyjechali musiałam wszystko przemyśleć sama,ale wróciłam tu,ponieważ strasznie mi ich brakowało.Słyszałam ,że jesteś ich dalszą kuzynką?
-Tak są wspaniałą dalszą rodzinką-uśmiechnęła się
-A może opowiesz mi coś o sobie?

(Karina ? )

Od Kariny Do Elisabeth

Była zima ach jak pięknie , drzewa były pokryte białym puchem tak jak by miały pierzynkę . Wyskoczyłam z domku i w postaci człowieka ruszyłam po woli dróżką nigdzie mi się nie śpieszyło w końcu po co ? Mogłabym pójść do Ness ale ona jest Alphą tylko bym przeszkadzała , Jack hm coś słyszałam że ma kilka dziewczyn na głowie , taka scena mnie rozśmieszała . Dobrze pamiętam że zawsze kiedy byłam w odwiedzinach u jego rodziców i u nich to on jak na złość uganiała się za dziewczynami . Uśmiechnęłam się szeroko . Ach nie mam co wspaniałe  mam kuzynostwo , bo Jack i Ness to jej kuzyni . 
-Hej . - doszło jakieś powitanie uniosłam głowę , prze mną stała jakaś dziewczyna . 
-Cześć ..- powiedziałam nieśmiało . 
-Jesteś w watasze ? Jeszcze cie nie widziałam . - stwierdziła moja rozmówczyni . 
-Byłam chora a jest zima więc nie chciałam się bardziej doprawić . - wyjaśniłam uśmiechając się. -Jestem Karina . A ty ? 
-Elisabeth . - uśmiechnęłam się leciutko nie mal nie do zauważenia .
-Długo tutaj jesteś ? - zapytała kiedy razem ruszyłyśmy w kierunku ..a tak właściwie to na wet nie wiem gdzie. 
-Od założenia tylko zachorowałam i .. tak wyszło. - odparłam . - A ty ? 

(Elisabeth ? :3 ) 

Nowy Członek ~ Bella

Bella 

Witamy serdecznie w watasze ! Jak miło kolejna dziewczyna :3 Tym razem ( dzięki Bogu xD ) nie zauroczona w Jack'u . Mamy nadzieje że w watasze poznasz wiele nowych osób i przeżyjesz wiele wspaniałych przygód ! 

Od Katniss C.D Jack'a


Doszliśmy do ślicznej altanki usadowionej miedzy drzewami, a ja chociaż nigdy tego nie robiłam napawałam się pięknem otaczającego mnie lasu i co dziwne również uczuciem, które towarzyszyło mi odkąd w pobliżu pojawił się Jack. Niepokoiła mnie tylko dziewczyna, która również z nami tu była. Byłam w stosunku do niej nieufna dlatego szłam tak by Jack oddzielał mnie od nieznajomej. Pomogłam rozłożyć chłopakowi rzeczy z koszyka na stole znajdującym się w altance tak samo jak jasnowłosa dziewczyna i po chwili siedzieliśmy na krzesłach przy piknikowym stoliku. Było tam trochę jedzenia i najpotrzebniejsze rzeczy w tym herbata w termosie, kubki, talerze i jakieś sztućce. Nie miałam ochoty na jedzenie więc nalałam sobie tylko trochę herbaty. Czułam się zagrożona mając świadomość o obecności tej nieznanej mi dziewczyny. Nie mogłam się rozluźnić i za każdym razem gdy poruszyła się choćby o kawałeczek napinałam wszystkie mięśnie jakbym szykowała się na atak z jej strony. 
- Jesteś pewnie Katniss? - spytała patrząc na swój kubek z herbatą
Nic nie odpowiedziałam i opuściłam lekko głowę
- Tak to jest Katniss, wczoraj poznaliśmy się w lesie ciszy i tak się złożyło, że dołączyła do watahy - wyręczył mnie Jack
Spojrzała na niego wdzięczna za to, że nie musiałam osobiście odpowiedzieć na pytanie dziewczyny i podniosłam kubek z herbatą do ust ale przeszkodziło mi kolejne pytanie.
- Czemu nie chcesz ze mną rozmawiać? - marszcząc brwi lekko pochyliła się w moją stronę
Skuliłam się w sobie i milcząc odłożyłam kubek na stół. Spojrzałam na nią i niechętnie wreszcie się odezwałam
- Bo... bo Cię nie znam - powiedziałam cicho wiedząc jak bezsensowna jest moja odpowiedź
- No ale chyba, żeby się poznać trzeba rozmawiać - stwierdziła z uśmiechem i zerknęła w stronę Jack'a
Trochę mnie to zirytowało przez co wreszcie udało mi się spojrzeć jej w twarz
- Nie chcę rozmawiać z ludźmi, którzy mnie nie interesują - skłamałam 
- A więc Cię nie interesuje? - spytała z lekkim prychnięciem
- Dziewczyny, spokojnie. Katniss jest mało rozmowna - wytłumaczył Jack spokojnie 
- Chce wiedzieć tylko jedno. Jak się nazywasz? 
- Crystal - odparła krótko
Pokiwałam głową i wystarczyło jedno moje spojrzenie bym wiedziała, że oto mam rywalkę
<Brak weny tak bardzo ;-;, Crystal twoja kolej >

Nowy Członek! ~John

John

Witamy kolejnego chłopaka! xD Ostatnio Jack narzekał, że mamy ich mało, więc oto proszę pojawił się John! Witamy Cię serdecznie i życzymy miłych chwil spędzonych razem z nami. 

niedziela, 29 grudnia 2013

Od Renesmee C.D. Lucasa

Szczerze, wyrosłam już z dziecinnych zabaw, ale czasem warto by było trochę "wyluzować"
-No dobra, ale ty szukasz - rzuciłam, a chłopak zaśmiał się podchodząc do drzewa i z zamkniętymi oczami odliczać od jednego przez dwa, trzy itd. Pobiegłam w głąb lasu, ale nie za daleko, bo w końcu musiał mnie znaleźć, a nie paradować jak pajac po całej watasze. W obrębie kilometra ziemia była cała pokryta białymi górkami wyższymi nawet od wilka. Jedna z nich miała posłużyć mi jako kryjówka. Zrobiłam w niej drobne zagłębienie tak abym mogła się tam zmieścić, ale od strony Lucasa pozostać nie zauważona.
- 28...29...20...Szukam! - skuliłam się , a Lucas rozejrzał się najpierw dookoła, na szczęście węchem tu dużo nie zdziała, śnieg powinien załatwić sprawę. Całe szczęście, że matka natura postanowiła nam dać grube futro. Lucas błądził w przeciwnym kierunku do mojej kryjówki, aż w końcu skierował się w moją stronę. Na szczęście najpierw by sprawdzić czy nie ukryłam się w zaspie śniegu po lewej stronie ode mnie Lucas skoczył na nią, lecz nic to nie dało, powtarzam na szczęście!  Wilki nie są takie znowu lekkie i jakby chciał skoczyć na zasbę, w której ja się ukrywałam, źle mogło się skończyć... Jednak w końcu udało mu się mnie znaleźć
-Teraz ty - Lucas głową wskazał drzewo,przy którym wcześniej liczył. Powoli zaczęłam liczyć, a Lucas w tym czasie...

<Co robiłeś Lucas? ;D>

Od Karen C.D Lucas

To miejsce było naprawdę cudowne. Było tu cicho, ale i panowała cudowna atmosfera, słońce chyliło się ku zachodowi i odbijało się w jeziorze. Drzewa kołysały się na wietrze.
- Czy tu zawsze jest tak pięknie i bez śniegu?
- Tak tu nigdy nie ma śniegu i tak, zawsze jest tak pięknie – roześmialiśmy się oboje.
- Jestem już zmęczona.
- Odprowadzę Cię do domu.
- Dziękuję za dzisiaj. 
- Jutro pokaże ci resztę, ale możemy przyjść tu o wschodzie słońca jeśli chcesz.
- Oczywiście, że chcę. Żałuję, że nie możemy tu dłużej zostać.
- Dlaczego?
- Bo jestem śpiąca i myślę, że mogła bym zasnąć. Raczej na własnych nogach nie doszła bym do domu.
- Hmm – zamyślił się Lucas i po chwili powiedział.
<Co postanowisz? >

Od Jack'a C.D Katniss

No nieźle ! Jeden dzień i jedna dziewczyna całuje go w czoło a druga rzuca mu się na szyje . Hm , jestem mile zaskoczony . 
-Chyba nie płaczesz , nie ? - zapytałem szybko , uniosła głowę po policzku płynęła łza szybko ją otarła .
-To ze szczęścia. - powiedziała szybko.
-Jasne , jasne .-uśmiechnąłem się zadziornie . - Ale nie płacz , szkoda łez . Mama mnie zawsze uczyła że kiedy płaczesz cały świat także płacze ..
-Nie wierze że kiedyś płakałeś . - zaprzeczyła , już nie płacząc ale się uśmiechając. 
-No widzisz , jak to komuś powiesz będę zmuszony cie zabić . -ostrzegłem dając jej pstryczka w nos i wypuszczając z objęć . - Jest już późno a ja dostanę ochrzan od , uważaj , młodszej siostry za to że się szwendam nie wiadomo gdzie .  
Roześmiała się dźwięcznie . 
-Młodszej ? 
-A żebyś wiedziała . - mruknąłem - Ale wiem że po prostu się o mnie na swój dziwny sposób martwi . 
-Jesteście ze sobą bardzo zżyci . - zauważyła ściągając buty . 
-Można tak powiedzieć , jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi . - wyjaśniłem kierując się w kierunku drzwi. 
-Idziesz ? - w głosie dziewczyny dało się słychać smutek jak i przerażenie . 
-Wpadnę jutro . Obiecuję . - powiedziałem na odchodnym . 
-Zwiodłam się na obietnicach . - mruknęła . 
-Mam przytachać Biblie ? - zapytałem sarkastycznie . 
-Jak byś mógł . 
-To był sarkazm kotku . Do jutra . - pożegnałem się i wyskoczyłem z domku zmieniając się w wilka . Kiedy wszedłem do domu napadła mnie Ness oj to będzie długi i ciężki wieczór . 

*****Następny Dzień ****
Otworzyłem oczy i westchnąłem przeciągle . Usiadłem zaspany i rozejrzałem się zmęczony po pokoju ja zwykle czysto i schludnie nie lubiłem mieć bałaganu w pokoju . Zeskoczyłem z łóżka i zadrżałem krzywiąc się kto wymyślił płytki w moim pokoju ?! Ruszyłem do łazienki się przebrać. Kiedy już siedziałem w kuchni nad płatkami , tak jestem potwornym leniem który je na śniadanie płatki bo nic mu się nie chcę robić i gotować z góry zeszła Ness . Także wsypała do miski płatki i zalała mlekiem . Wcześniej zmusiłem się siłą do spakowania koszyka piknikowego . 
-To  chyba u nas rodzinne . - stwierdziłem cicho . 
-Co znowu ? - mruknęła jak zwykle rano zła na cały świat . 
-To że jesteśmy leniami . 
-Nie ,nie ! Mi się po prostu nie chcę. - odparła z chytrym uśmiechem . 
-To to samo siostrzyczko moja . - mrugnąłem do niej odkładając miskę do zlewu . 
-Och , nie wiedziałam . - udawała oburzoną . 
-Wychodzę . - odparłem biorąc jabłko do ręki . 
-Jak wrócisz późno do domu to ci zamknę drzwi przed nosem . - ostrzegła a ja usłyszałem sto procent szczerości . 
-Pewnie kochana siostrzyczko , tylko ja mam klucze . - szepnąłem jej do ucha kiedy obok niej przechodziłem i zacząłem biec do wyjścia ( po drodze biorąc koszyk ) ze śmiechem bo zła siostra wstała od stołu . Wybiegłem z domu nadal się śmiejąc ruszyłem w kierunku domu Crystal . Podszedłem do drzwi jej domu i zapukałem otworzyła mi je spojrzała na mnie zaskoczona uniosłem koszyk . 
-Zapraszam na piknik ! - powiedziałem z uśmiechem . 
-Co ? - zapytała zdezorientowana . 
-No co ? - obruszyłem się . - No chyba że nie chcesz ..- zacząłem się powoli odwracać złapała mnie za ramie . 
-Pewnie że idę ! Tylko buty ..- krzyknęła , uśmiechnąłem się pod nosem kiedy stała obok ruszyliśmy przez śnieg . -Ale jest zima jak chcesz zrobić piknik w środku zimy ? 
-Dla mnie nie ma rzeczy nie możliwych Crystal . - odparłem . - Ach wstąpimy jeszcze po Katniss , myślę że się zaprzyjaźnicie . 
-Kogo ? - zapytała zaskoczona . 
-Katniss . - zapadła cisza , ruszyliśmy w kierunku domu numer 3 . Kiedy już staliśmy pod domem Katniss także się zgodziła patrząc z podejrzliwością na Crystal , ruszyliśmy w kierunku zacisznego miejsca w lesie tam była pewna altanka , co której miałem plany . 

(Dziewczyny ? xD ) 

Od Lucas'a C.D Karen

Przystanąłem na chwilę i pomyślałem.
Dróżka, już była las też....... w sumie dużo nam jeszcze zostało.
Chociaż możemy trzy tereny zaliczyć zaraz po sobie.
-Chodź-uśmiechnąłem się
Ruszyłem lekkim biegiem i przebiegliśmy obok cichych drzew.
Jak to zawsze było tu strasznie cicho i dało się zobaczyć inne wilki.
-Drzewa Ciszy-wyjaśniłem
Karen na chwilę przystanęła i zamknęła oczy.
Dało się słyszeć tylko i wyłącznie odgłosy natury nic więcej.
-Ale tu cicho-rozmarzyła się
-Stąd ta nazwa-uśmiechnąłem się ponownie-Chodź dalej
Dziewczyna skinęła głową i pobiegła tuż obok mnie.
Następny przystanek zrobiliśmy na łące,która cała była zasypana śniegiem.
-To jakoś nie robi wielkiego wrażenia, ale na wiosnę i w lecie jest tu na prawdę pięknie-wyjaśniłem
-I tak też teraz tutaj jest-dodała z uśmiechem.
Odwzajemniłem jej uśmiech i skinąłem głową by iść dalej.
W końcu dotarliśmy nad Wybrzeże Lili.
Karen niepewnie weszła na ten teren.
Jednak gdy już na nim się znalazła ,oniemiała.
-Tak wiem,powalający widok-przyznałem
-Jak tu pięknie-powiedziała
Skinąłem na znak ,że rozumiem o co jej chodzi.
(Karen?)

Od Lucas'a C.D Renesmee

Renesmee mimo,że była Alphą była bardzo pomocna.
Nie sądzę,żebym kiedyś ją pokochał,ale przynajmniej traktuję ją jak przyjaciółkę, może nawet jak młodszą siostrę.
Tylko ona i Jack znają moją historię , nikt inny...............znaczy nikomu innemu jej nie mogłem wyjawić. Za bardzo to wszystko boli, a w związku z tym ,że jestem ich obrońcą i często z nimi przebywam, to cała nasza trójka nabrała do siebie ogromnego zaufania.
Po dłuższej chwili zrozumiałem,że nie odpowiedziałem na rozmowę wilczycy.
-Dzięki-odparłem szybko
Nessie uśmiechnęła się lekko i zadowolona.
Co prawda nie wiem jak będzie z Karen ,ale w sumie zawsze będę miał wsparcie w Renesmee, więc jakby co pomoże.
Rozejrzałem się dookoła, wszędzie (Dosłownie) było pełno śniegu.
Dziewczyny pod postacią wilka czasami nawet nie było widzieć.
-Bawisz się w chowanego ?-zapytałem
-Ja?-zdziwiła się
-Cóż z twoją sierścią , trudno będzie Cię znaleźć-zaśmiałem się
(Renesmee?)




Od Katniss C.D Jack

Stanęłam na progu jak słup soli i sama nie wiem czemu i kiedy zeszkliły mi się oczy. Opuściłam głowę i szybko otarłam oczy. Może to przez to, że nigdy nie miałam szans zamieszkać w takim cudownym i ciepło urządzonym domku, a może dlatego, że nigdy wcześniej nie było mi dane poznać kogoś takiego jak on ale miałam ochotę… płakać. Ale nie tak jak zwykle z żalu lub smutku, tylko ze szczęścia. Podniosłam wzrok by spojrzeć na Jack’a.
- Tu jest pięknie - wyszeptałam
- Cieszę się, że Ci się podoba - powiedział i uśmiechnął się
Kąciki moich ust uniosły się lekko i pod wpływem impulsu podeszłam do niego i przytuliłam. Nigdy nie przytuliłam nikogo, nawet matki, a teraz tego żałowałam. Towarzyszące tej czynności uczucia są niezwykłe. To ciepło, które się czuje będąc tak blisko kogoś i bezpieczeństwo, którego jeszcze nigdy nie odczuwałam. Poczułam jak z wahaniem Jack kładzie ręce na moich plecach odwzajemniając uściska, a z mojego oka popłynęła ciepła łza.
< Jack, wena tak nagle mnie uderzyła, ale teraz twoja kolei <3 >

Od Jack'a C.D Katniss

Słuchałem wilczycy z uwagą , no to wszystko jasne . Była po prostu nieśmiała po przez to iż prawie całe dotychczasowe życie spędziła sama błąkając się po okolicach bez rodziny czy przyjaciół . Zrobiło mi się jej trochę żal ale co mogę zrobić ? Dziewczyna musi po prostu spędzić więcej czasu wśród innych . 
-Rzeczywiści ciekawie to ty nie miałaś ..- mruknąłem zatrzymując się przed domkiem numer 3 . 
-Niestety ..- urwała patrząc na dom . - To tutaj to pomieszczenie ? 
Zaśmiałem się pod nosem . 
-Tak . - potwierdziłem zmieniając się w człowieka  , po chwili i ona stała obok mnie w postaci dziewczyny . 
-O ..- wydawała się zaskoczona . 
-No chyba nie myślałaś że pozwolę ci spać na zewnątrz , z resztą ja mieszkam kawałek dalej , jak coś to zawsze możesz do mnie przyjść . - powiedziałem wchodząc po schodkach . - Mam nadzieje że ci się podoba ? 
-Pewnie . - skinęła głową , otworzyłem drzwi kluczem i wszedłem pierwszy ona nie pewnie za mną . Domek był przytulnie urządzony więc powinno się jej spodobać . 
-I jak ? - zapytałem robiąc obrót . - Podoba ci się wnętrze ? 

(Katniss ? :3 ) 

Od Katniss C.D Jack'a


- To jest… to jest sprawa o, której wolała bym nie mówić dopiero co poznanej osobie. Mam za sobą bolesną przeszłość, która sprawiła, że nie umiem otworzyć się na innych - powiedziałam cicho 
- Chyba można by powiedzieć, że Cię rozumiem - odparł z wahaniem
- Nie zrozumiesz póki nie usłyszysz - szepnęłam i wyminęłam go by ruszyć przed siebie
- A więc jeśli tak mówisz to może mi opowiesz żebym usłyszał? - spytał patrząc na mnie z lekkim zachęcającym uśmiechem
Ja chyba oszalałam…
- No dobrze - zaczęłam z westchnieniem - Pochodzę z miejsca gdzie nie można było liczyć na zbyt wiele. Żyłam tam tylko z rodzicami, ale na pobliskich terenach znajdowały się liczne watahy i dlatego często mieliśmy problemy związane z nimi. Matka była wyjątkowo buntownicza i nie była też za dobra matką. Ojciec pochodził z rodziny alf przez co był władczy i nie mogłam mieć z matka własnego zdania. I tak jak już powiedziałam matka byłą buntownicza i dlatego stawiała się ojcu co nie wychodziło jej na dobre i gdy moi rodzice ciągle się sprzeczali ja byłam pozostawiona sama sobie. Zawsze starałam się ich obydwojga unikać bo zawsze byli zdenerwowani, a ja byłam jedynym obiektem, na którym można się było wyładować. Nie minęło dużo czasu, a watahy pragnące zdobyć nasze terytorium zaatakowały. Uciekłam bez żalu z rodzinnego domu, miałam z nim same złe wspomnienia i choć wiedziałam, że gdzie indziej prawdopodobnie nie będzie mi lepiej to i tak wolałam samotne błąkanie się po świecie niż zostanie tam. Miałam wtedy zaledwie ponad rok i nie radziłam sobie dobrze. Cudem przeżyłam do 3 roku życia no i dotarłam tu - skończyłam moją opowieść i zorientowałam się, że sama nie wiem kiedy Jack zaczął mnie prowadzić w stronę ładnego drewnianego domku
<Jack :3?>

Od Jack'a C.D Crystal

Stałem przez chwile jak sparaliżowany , okej to tylko buziak w czoło nic wielkiego może być to spowodowane po przez głęboką przyjaźń jaką dzisiaj zawarliśmy . Odetchnąłem głęboko i spojrzałem jeszcze na domek uśmiechnąłem się sam do siebie . Odwróciłem się na pięcie i truchtem ruszyłem w kierunku domu , to był długi dzień . W pewnym sensie na pewno nawiązałem dobrą przyjaźń z Crystal . Co będzie dalej pożyjemy zobaczymy . E powoli przejdę się do domu Dróżką.  Chociaż nie powiem nie , Crystal mi zaimponowała ...

Od Jack'a C.D Katniss

Wzruszyłem ramionami i wyrzuciłem śnieżkę za siebie otrzepując ręce. 
-Nie, to nie . Chodź nie będziemy stać .. tutaj . - powiedziałem po chwili wahania . Uśmiechnęła się . 
-A gdzie będziemy stać ? - zapytała sarkastycznie.  
-Hm , może na przykład w ciepłym pomieszczeniu ? 
-Chyba mnie przekonałeś ..- bąknęła , uśmiechnąłem się . 
-Szybciej będzie na czterech . - stwierdziłem i poczekałem aż dziewczyna pierwsza się zmieni w wilka , kiedy ona stała na czterech ja także się zmieniłem . 
-Jak tutaj trafiłaś ? - zapytałem spokojnie patrząc na nią pytająco . 

(Katniss ? ) 

Od Crystal C.D Jack'a

Wsłuchałam się w głos Jack'a, jak by mnie zahipnotyzował patrzyłam na niego bez przerwy z uśmiechem. Obudziłam się jednak na słowa "Zapewnić takim jak my dom"
-Niesamowita- Powiedziałam jeszcze lekko oszołomiona
Wilk zaśmiał się po czym wstał. Zauważyłam że słońce powoli zaczęło znikać za horyzontem.
-Nie wierzę że już zbliża się noc.- Wymamrotałam 
-Czas szybko leci jeśli jest się w dobrym towarzystwie.- Powiedział Jack-Choć. Odprowadzę cię- Dodał
Uśmiechnęłam się po czym wstałam i dołączyłam do basiora.
---------podczas drogi----------
Znajdowaliśmy najróżniejsze tematy do rozmów, nawet obgadywanie Ness. Dowiadywaliśmy się coraz więcej o sobie, coraz bardziej zbliżaliśmy się do siebie. Takie czasu lubię.
-Przy tobie nie da się nudzić- Powiedziałam rozbawiona.
Wilk zaśmiał się.
Słońce już dawno zaszło a w lesie i na drodze zrobiło się ciemno.
Lecz zanim się obejrzałam byłam już przy domu. Stałam tam jako wilk lecz po chwili przemieniłam się po czym spojrzałam się na Jack'a który był jeszcze w postaci wilka.
Podeszłam nieśmiało do wilka i uklękłam przy nim.
-Dziękuje ci za ten dzień- Powiedziałam po czym lekko pocałowałam go w czoło. Lecz nie czekałam na odpowiedź tylko weszłam pospiesznie do domku. Ja to zrobiłam? Boże ja oszalałam. Mimo wszystko poszłam do salonu gdzie usiadłam na kanapie i okryłam się kocem by ogrzać się nieco.
<Jack? :* >

Od Katniss C.D Jack'a

- Urodziwy? - spytałam z uniesioną brwią robiąc krok w jego stronę
- A co nie widać? - odpowiedział pytaniem i udając urażonego zmienił się w człowieka by po chwili obrócić się dookoła
- Tsa, bardzo urodziwy - prychnęłam chociaż w duszy cicho westchnęłam i też przybrałam ludzką postać
- Cieszę się, że wreszcie zdecydowała się zmienić w człowieka - odgryzł się ze złośliwym uśmieszkiem
- Jack, trochę jak Jacek - drażnię się z nim i po raz pierwszy od nie wiem jak dawna na mojej twarzy pojawia się lekki uśmiech.
- Bardzo śmieszne - powiedział ponuro
Musiałam przygryźć wargę, żeby nie zachichotać. Od dawna nie miałam ochoty się śmiać i to najmniejszej, a tu proszę ledwo go znam i już sprawił, że się uśmiechnęłam.
- Dla mnie bardzo, a szczególnie twoja mina - powiedziałam powstrzymując się od śmiechu
- Skoro to dla Ciebie takie zabawne… - zaczął z uśmiechem mówić i sięgnął po śnieg by po chwili uformować z niego kulkę jednak ja spłoszona cofnęłam się i mina mi zrzedła
- Nie… nie rzucam się śnieżkami - poinformowałam go i znów się trochę cofnęłam

<Wena była nagle jej nie ma, teraz twoja kolej trochę się pomęczyć xD >

Od Jack'a C.D Crystal

Zmarszczyłem brwi .
-No cóż , moja historia nie należy do najciekawszych . Jeśli chcesz to idź do Ness ona na pewno ma ciekawszą .
-Ale ja chcę twoją, z resztą ja ci swoją opowiedziałam . - oburzyła się , westchnąłem teatralnie .
-No więc urodziłem się w pewnej watasze , jako syn alph ogólnie rzecz biorąc zawsze wiedziałem że jestem wilkołakiem. No cóż moje życie zawsze było .. nie nie mogę tego określić jako fantastyczne ale na pewno było mi dobrze . Do póki , do póty nie wiem czy słyszałaś historię iż Ness musiała wyjść za mąż za kogoś z sąsiedniej watahy , na wet nie pamiętam tego imienia chociaż Renesmee cały czas mi o nim marudziła nad uchem , a ja miałem objąć 'tron' w watasze ale że nie mogłem patrzeć  jak Ness się męczy zaproponowałem założenie watahy . Oczywiście rodzice zadowoleni zgodzili się. I ot tak powstała ta wataha , chociaż tak właściwie jej korzenie sięgając 17 wieku . - zakończyłem biorąc wdech . - Zadowolona ?
-Naprawdę ? 17 wieku ? - zapytała zaskoczona . Jęknąłem zrozpaczony .
-Czy ty musisz być taka dociekliwa ? - zapytałem ironicznie.
-Taka moja natura . - wzruszyła ramionami . - To jak powiesz mi ? - zapytała robiąc maśle oczka .
-Jezu ! Masz oczy szatna ! Przerosłaś w robieniu maślanych oczu moją siostrę ! Przyznaj się ilu ludzi wzięłaś na maślane oczy ! - zaśmiałem się .
-Zmieniasz temat ! - zauważyła ale się uśmiechnęła .
-Wcale nie ! Zadałem ci tylko pytanie .
-Ja byłam pierwsza . - przechytrzyła mnie .
-No dobrze . - powiedziałem ugodowym tonem . - Kiedyś , dawno temu a dokładnie w 17 wieku na świat przyszła wilczyca o imieniu Elisabeth , tak właściwie nie wilczyca tylko człowiek podobnie jak ty nic nie wiedziała w swoich zdolnościach zmienia się w wilka , oczywiście z czasem sama się przekonała o tych zdolnościach , musiała uciec od ludzi ponieważ za to iż była wilkołakiem mogła zostać skazana na karę śmierci. Wędrowała przez lasy , łąki , ulice i rzeki aż dotarła tutaj , spotykając na swojej drodze pewnego chłopaka , jego imienia nie znamy ale wiadomo nam że założył rodzinę z Elisabeth . No i tak to trwało , z pokolenia na pokolenie wataha nadal trwa co prawda nazwy są różne ale te same intencje : Zapewnić takim jak my dom .

(Crystal ? :> )

Od Crystal C.D Jack'a

-Coś o mnie?-Zdziwiłam się lekko- Co by tu opowiadać?
Wilk spojrzał się na mnie pytająco
-Na pewno powiem że nie pochodzę z tych regionów i tego miasta- Powiedziałam podnosząc łeb w stronę nieba.
-A skąd?- Zapytał się zaciekawiony Jack z uśmiechem na pysku.
-Słyszałeś może o kraju który zwie się Czechy?-Zapytałam rozbawionym głosem.
-No wiesz? Co o mnie myślisz?- Zaśmiał się basior patrząc na mnie podejrzanym wzrokiem.
Zaśmiałam się cicho pod nosem po czym wróciłam do opowiadania.
-Więc pochodzę z Czech- Powiedziałam powstrzymując się od śmiechu.
-To już zdążyłam się domyślić- Uśmiechnął się Jack
Zachichotałam.
-Tam mieszkałam przez 10 lat, lecz kiedy odkryłam postać białej wilczycy musiałam się przeprowadzić. Lecz nie wiedziałam że tylko ja i mama byliśmy pół wilkami.- Zmieniłam swój głos na bardziej przygnębiony, a uśmiech znikł z mojej twarzy.- Mój brat Ani tata nie wiedzieli o tym, ale kiedy się dowiedzieli nic szczególnego się nie wydarzyło. Lecz zaczęli się wtrącać w moje życie-Zacięłam się
-Zabiłaś ich że tak się zawahałaś?-Lekko uśmiechnął się wilk
-Coś ty...-Roześmiałam się -Nigdy choć chciała ich czasami udusić- Uśmiechnęłam się.
Wilk zmarszczył brwi
-Ale nie dosłownie- Wywinęłam się.
Wilk roześmiał się po czym wrócił do słuchania mnie.
-Nie mogłam wytrzymać tam dlatego jak stałam się pełnoletnia to przeprowadziłam się tu. A tu raczej znasz całą historie- Skończyłam gwałtownie.
-To koniec?- Spytał się zaskoczony wilk.
-Tak...a co dalej ma być. Nie znam tego co mnie czeka. Choć bym chciała- Powiedziałam patrząc w białe chmury które odsłaniały niebieskie niebo.-A ty nic nie opowiesz o sobie? Jakieś krótkie streszczenie twojego życie?- Zapytałam się już uśmiechnięta.
<Jack? :3 Wena wróci...na pewno :3>

Od Jack'a C.D Katniss

Uśmiechnąłem się pod nosem , w końcu mądra osoba trzyma się z daleka ode mnie .
-Jak już wspomniałem wataha otwarta dla wszystkich . - potwierdziłem . -Chyba że jesteś seryjnym zabójcą.W tedy to trochę inaczej wygląda .
-Ja ?! Ty tak wyglądasz .. - mruknęła .
-Och to dla mnie zaszczyt . - skinąłem łbem . - Jak masz na imię ?
-Obcym nie mówię .
-Jak mamy się poznać skoro nie znam twojego imienia ? - zapytałem retorycznie .
-Katniss . - odparła krótko .- A ty ?
-Jakże urodziwy Jack Frey . - przedstawiłem się .

(Katniss ? Wena na Hawajach ;-; )

Od Katniss C.D Jack'a

- Chciałabym dołączyć - powiedziałam przez zaciśnięte zęby sama nie wiedząc po co w ogóle się odzywałam
- Trochę niewyraźnie mówisz - drażnił się ze mną z uśmieszkiem na pysku
- Powiedziałam, że chciałabym dołączyć - powtórzyłam chociaż dobrze wiedziałam, że mnie słyszał i wiedział o co chodzi
- Czemu, nie. Wataha jest otwarta dla wszystkich - znowu do mnie mrugnął, a ja marszcząc brwi odsunęłam się o krok.
Wolałam trzymać bezpieczną odległość, tak na razie. 
- Więc mnie przyjmiesz? - spytałam cicho
< Jack? Brak weny ;-;>

Od Jack'a C.D Crystal

Uśmiechnąłem się i 
-Jesteś cała w śniegu . - stwierdziłem dławiąc się śmiechem , spojrzała na mnie z rozbawieniem . 
-Ty nie lepszy . - zachichotała pod nosem . 
-Ej , uważaj na słówka . - szturchnąłem ją w bok .
-Oj tam , dobrze wiem że mnie nie zabijesz . 
-Skąd ta pewność ? - mruknąłem zadziornie się uśmiechając . Wzruszyła ramionami . 
-Po prostu wiem .- powiedziała stanowczo . Przewróciłem oczami . 
-Robię się za miły dla otoczenia . - stwierdziłem z obojętnością . 
-Eeeee tam zdaje cie się . - odparła . 
-Może nie mam bladego pojęcia . Chodź pokażę ci coś .. - skinąłem na nią głową . Spojrzała na mnie podejrzliwie . 
-A co ...? - zapytała uśmiechnąłem się przebiegle . 
-Choć to zobaczysz .. - zacząłem truchtem zmierzać w kierunku na wschód , wilczyca ruszyła za mną . Biegliśmy w milczeniu co chwila zerkałem na wilczyce kątem oka. 
-Nie mam szans aby się dowiedzieć gdzie idziemy ? - zapytała ponuro . 
-Najmniejszych . -potwierdziłem . 
-Jaaack . - zaczęła marudzić . 
-To nie mnie nie podziała Crystal mam młodszą siostrę . - odparłem na marudzenie ze śmiechem . Ucichła dobiegliśmy na otwartą przestrzeń , śnieg delikatnie prószył osadzając na naszej sierści . Ruszyłem ona za mną zatrzymałem się bo .. ziemia się skończyła , byliśmy na urwisku pod nami rozpościelał się piękny widok było widać większość terenów watahy . 
-Ale my nie szliśmy pod górkę .. - zastanawiała się na głos . 
-Znam łatwiejszą ścieżkę.-odparłem siadając . -To może mi coś o sobie opowiesz , na przykład jak tu trafiłaś ? 

(Crystal ? Wena się spakowała i wyjechała trzaskając drzwiami ;_;) 

Nowy Członek ~ Rose

Rose 

Witamy Ros ! Jack masz chwilę wytchnienia , Ros nie jest jego fanką ! ;D Ale cieszymy się że do nas dołączyłaś i życzymy wspaniałych wrażeń i przygód w watasze ! Kto wie może pierwszej miłości ? 

Od Jack'a C.D Katniss

Przekrzywiłem łeb patrząc groźnie na wilka , wilczyce która pod mną leżała . 
-Kim ty jesteś i co tutaj robisz ? - warknąłem mrużąc oczy . 
-NIC ci do tego ! -  także odwarknęła , pokiwałem głową z uznaniem w końcu jakaś normalna rozmowa . 
-Hm , mogłabyś tak powiedzieć gdybyś nie była na moich terenach ale , że jesteś..
-Twoich terenach .? - urwała patrząc na niego niedowierzająco .
-Oj no i mojej siostry ale to szczegół . - mrugnąłem do niej , trudno się wyzwolić z natury flirciarza ...
-Wstawaj . - pogoniłem ją , spojrzała na mnie marszcząc brwi . - No chyba że chcesz być chora wybór należy do ciebie . 
-Czyli jest tutaj wataha ? - zapytała wstając z ziemi . 
-Owszem , a co ? - odgryzłem się pytaniem . 

(Katniss ? :3 ) 

Od Crystal C.D Jack'a

-Lubisz śnieg?- Zapytał się wilk lepiąc śnieżkę 
-Wiesz?- Zaczęłam również lepić kulkę-Faktycznie....przy tobie nie można tu się wyciszyć- Odparłam i rzuciłam śnieżkę prosto w zdezorientowanego basiora.
-Tak pogrywasz?- Wymamrotał i rzucił swoją śnieżkę, trafiając mnie w bok.
Rozpoczęła się bitwa na śnieżki. Nie można było przejść bez oberwania zimną kulką śniegu,a cichy lasek zamienił się w pole bitwy.
Uformowałam małą ścianę za którą mogłam się schować i przygotować amunicje, lecz nie zawile to mi się to przydało. Jack dotarł do mnie z szyderczym uśmiechem oraz śnieżką.
Nie mogłam przestać się śmiać lecz udało mi się wymamrotać -Chwile przerwy plis.
Chłopak odłożył śnieżkę po czym pomógł mi wstać z ruin muru.
<Jack? Brak pomysłu...ale mówiłam że po północy napiszę XD >

sobota, 28 grudnia 2013

Od Katniss C.D. Jack'a

Wkroczyłam do dziwnego lasu gdzie gałęzie drzew nisko rozrastały się na boki by na pewnej wysokości z powrotem podążyć w górę ku promieniom słońca. Obrzuciłam zachwycający las krótkim spojrzeniem i przyspieszyłam kroku. Na pewno panoszyły się tu wilki, albo raczej coś takiego jak ja… Wilkołaki. Przystanęłam by się rozejrzeć i gdy przyjrzałam się lepiej otaczającym mnie drzewom zauważyłam, że nie jestem sama. Szybko schowałam się za drzewem i wyjrzałam zza niego ukradkiem by przyjrzeć się postaci siedzącej wcale nie tak daleko ode mnie. Był do mnie odwrócony plecami jakby pochylony nad czymś. Chciałam się wycofać ale nieuważnie nadepnęłam na suchą gałązkę, która pod naciskiem mojej tylnej łapy złamała się wydając przy tym charakterystyczny trzask. Wiedząc co zaraz nastąpi zaczęłam uciekać ale nie na wiele się to zdało bo ów wilk zaczął mnie gonić i po chwili był już tuż za mną. Był bardzo szybki, zdecydowanie za szybki bym mogła uciec więc zrobiłam to co robić umiałam najlepiej. Skręciłam w bok i wskoczyłam na gałąź fikuśnego drzewa i wspięłam się wyżej. Spojrzałam szybko w dół i przeskoczyłam na drzewo obok. W tępię godnym podziwu zaczęłam przeskakiwać z drzewa na drzewo podążając na zachód. Zerknęłam w dół i z lekkim zaskoczeniem zauważyłam, że w dalszym ciągu jestem ścigana. Zanim zdążyłam się zorientować przy lądowaniu łapa ześlizgnęła mi się z gałęzi i z głuchym walnięciem wylądowałam plackiem na ziemi. Już miałam wstać gdy nade mną pojawił się wilk. Cholera…

Od Renesmee C.D Lucasa

Zmieniłam się w wilka by, to samo zrobił Lucas
-Jack kazał ci mnie pilnować...?- zapytała przewracająca oczami, Lucas skinął głową - Kiedy on się nauczy, że sama sobie radzę?!
-Ale wiesz, on się o ciebie martwi - odparł wilk, oboje lekkim truchtem ruszyliśmy w stronę lasu
-Ale umiem sobie sama poradzić...- westchnęłam ciężko
-On teraz nie ma czasu dla ciebie, więc w tym moja rola - powiedział dumnie
-Wiem, wiem...Sporo ma spraw na głowie...- przyspieszyliśmy trochę
-Musi się uganiać z tymi wszystkimi panienkami - zaśmiał się wilk co sprawiło, że mi też poprawił się humor
-Z tego co wiem ty też masz adoratorkę - szturchnęłam go lekko w bok. Z Lucasem mogłam gadać o wszystkim, zastępował mi Jack'a kiedy nie miał czasu dla mnie
-Mówisz o Karen...? - w tej chwili zalał się rumieńcami - Nessie, ale to zostaje między nami, Karen niedawno poznałem - wyznał uśmiechając się delikatnie
-Rozumiem, trzymam za was kciuki - uśmiechnęłam się do Lucasa, traktowałam go czasem jak starszego brata i jego tajemnice nigdy nie wychodziły z moich ust.

<Lucas? Brak weny ;-;>

Od Karen C.D Lucas

Byłam bardzo zdziwiona całym obrotem sprawy, przed chwilą dobrze się bawiliśmy, a teraz złości się na mnie, jak na rozbrykaną dziewczynkę. Powiedział jednak, że nic mi się nie stanie, więc nie jest taki zły jak się wydaje, to tylko pozory.
- Wcale nie jest tak źle. – rozejrzałam się dookoła. Jest tu nawet ładnie.
- Choć pokaże Ci inne miejsca.
Szliśmy w ciszy, ale po chwili on ją przerwał
- Przepraszam.
- Za to, że tak na ciebie naskoczyłem.
- Za co – zapytałam zdziwiona. Źle się wyraziłam. Chciałam Cie poznać, a nie słyszeć o twojej przeszłości.
- Nie rozmawiam o niej z nowo poznanymi osobami. 
- Nie chcę Cię o nią wypytywać. I chcę, żeby było miło więc się nie gniewaj.
- Nie gniewam się na Ciebie, jestem zły na siebie. Nie wiem co we mnie wstąpiło.
- Nic się nie stało.
Kiedy tak rozmawialiśmy zaczął padać śnieg, a słońce przyćmiły chmury.
- Jakie będzie następne miejsce?
<Lucas? >

Nowy Członek ! ~Nathaniel

Nathaniel 

O jea to trzeci chłopak ! Jack chyba może odetchnąć z ulgą ! Życzę dużo fanek i takiego dużego fanclubu jak ma Jack ! xD 

Now Członek! ~James

James Black
Wojownik/ Nauczyciel wojowników

Witamy chłopaka! No w końcu nikt z fanclubu Jack'a chociaż przyjumjemy jeszce członkinie do niego xD Witamy serdecznie James'a i życzymy miłych chwil spędzonych z nami :3

Nowa Członkini! ~Katniss

Katniss Cristall
Wojowniczka

Witamy kolejną dziewczynę i tym samym wilebicieklę Jack'a! xD Niestety zwierzył się siostrze, że już sobie jedna upodobał :3 Ale nigdy nic nie wiadomo...Jack broni się tym, że ma siostrę i może pójść do niej na skargę xD Katniss życzymy ci wszystkiego dobrego w naszej sforze i miłych wrażeń! ;3

Od Alice Do Elisabeth

Spałam tak dość długo, jednak usłyszałam różne szmery.
Otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam,że nie jestem w tej dziórze.
Nikogo nie było w tym dziwnym pomieszczeniu.
Usłyszałam ponownie jakieś kroki więc szybko spojrzałam sie pod coś,na czym przed sekundą leżałam.
Po chwili zobaczyłam jakieś nogi przed sobą.
Zaraz jeszcze do tego ujrzałam twarz jakieś dziewczyny.
Pisnęłam przerażona i bardziej się skuliłam.
Dziewczyna uśmiechnęła się do mnie lekko i wyjęła spod sofy.
Spojrzałam na nią niepewnie, jednak coś mówiło mi żeby jej zaufać.
-Kim jesteś?-zapytałam niepewnie
-Elisabeth-wyjaśniła-Zaopiekuję się tobą......
Przyjżałam się jej i spojrzałam w jej oczy, była wilkołakiem.
Uśmiechnęłam się lekko w sumie nie wiem jak to wyglądało jak byłam w wilczej postaci , jednak zaraz polizałam ją szczęśliwa.
-Ja też kiedyś będę się zmieniać w człowieka?-zapytałam 
(Elisabeth?)

Od Lucasa C.D Karen

Spojrzałem zdziwiony na wilczycę.
-Nie-odpowiedziałem krótko 
Wilczyca przystanęła na chwilę i przyglądała mi się uważnie.
Szedłem dalej nie za bardzo zwracając na nią uwagi.
-Czemu nie chcesz powiedzieć?-zapytała
Przystanąłem również na chwilę i odwróciłem się szybko.
-To nie twoja sprawa-warknąłem
Karen przyglądała mi się cały czas zszokowana.
Stałem tak wpatrując się w nią bardzo wrogo.
Jednak wiedziałem,że to nie jest dobre wyjście.
Nie mogę być wrogo nastawiony do nowych wilków w watasze.
-Przepraszam-odpowiedziałem
Karen nadal stała osłupiała całym zajściem.
-Możemy iść dalej?-zapytałem
Dziewczyna szybko skinęła głową i ruszyła za mną w ciszy.
Doszliśmy po pewnym czasie do lasu czerwonych drzew.
Lubiłem to miejsce było takie piękne , ale jednocześnie według niektórych przerażające.
-Las czerwonych drzew-odpowiedziałem
-Czemu ,drzewa nie mają liści ?-zapytała
-Jest zima,ale tu zawsze tak jest-wyjaśniłem
-Co?!-przestraszyła się
-Spokojnie nic Ci się tu nie stanie-odparłem
(Karen?)

Od Elisabeth C.D Jack'a

Byłam zmieszana taką sytuacją,ale cóż od czasu do czasu chyba trzeba okazać serce.Nie trzeba.
No,ale co ja mam teraz zrobić?Spróbuje kolejne wyzwanie na mojej drodze.
-No ,dobrze zaopiekuje się nią.Przynajmniej spróbuje-odparłam i spojrzałam na czarną kulkę na moich kolanach.Postaram się być dla niej miła,dam z siebie wszystko.Mam nadzieje,że nie będzie sprawiać większych problemów.Pogłaskałam małą Alice.W myślach życzyłam sobie powodzenia.Miałam kiedyś psa,ale pies,a wilk to trochę różnica.Na dodatek ten jest wilkołakiem. Westchnęłam głęboko.

Od Karen

Spojrzał na mnie, ale zaraz odwrócił wzrok. Nie bardzo wiedziałam co się stało i zamierzałam się tego dowiedzieć. Podeszłam bliżej i zapytałam. -Co się stało? 
- Nie, nic się nie stało - odparł zmieszany.
- Wiec jeśli nic się nie stało to może pokażesz mi wasze... znaczy nasze tereny?
- Tak to dobry pomysł. – ruszyliśmy przed siebie.
- To jest Leśna Dróżka, tutaj rzadko spotkasz człowieka i możesz bez obawy przechadzać się o każdej porze.
- Jak to rzadko spotkam człowieka? Przecież właśnie widzę dwójkę ludzi. – Lukas przykulił się i zaczął się rozglądać
- Ja nikogo nie widzę. Gdzie oni są?
- Jak to gdzie. Tutaj – zawołałam dając mu kuksańca w bok. Berek – powiedziałam dotykając go ręką w bark, zmieniłam się powrotem w wilka i pogoniłam w las. 
Biegłam ile sił w łapach, przeskakując przez zwalone po wczorajszej burzy drzewa.
- Gdzie tak pędzisz – zapytał Lucas pojawiając się przede mną ni stąd ni z owąd. Po prostu wyrósł przede mną jakby wyłoił się spod ziemi. Przestraszona usiadłam na śniegu, ale poderwałam się na nogi, gdy poczułam ukłucie w tyłek. Obróciłam się za siebie, okazało się, że usiadłam na rogach jeleni.
- Ha, ha, ha – rozległ się śmiech przede mną.
- Co cię tak śmieszy – zapytałam sfrustrowana.
- Ty – odpowiedział. Twoje poczucie humoru i zdziwienie – odparł i uśmiechnął się zawadiacko.
Co to był za uśmiech – zrobiło mi się słodko i poczułam jak się czerwienie, gdybym była w ludzkiej postaci na pewno moje policzki płonęły by czerwienią.
- Myślę, że możemy dać sobie spokój z zabawą w berka i kontynuować zwiedzanie.
- Dobrze, ale ostrzegam, że nie będziemy szli w milczeniu.
- Więc o czym będziemy rozmawiać – zapytał i skiną łapą, pokazując, że możemy już iść.
- Na przykład o tobie. Opowiedz mi coś o sobie. Proszę – dodałam kiedy nie mówił nic przez chwilę. 
<Lucas>