Wstałam i od razy spojrzałam na mały budzik stojący obok łóżka. Było po dziesiątej więc zeszłam najpierw coś zjeść. Udało mi się już rzeczy typu ubrania i jedzenie ogarnąć więc w sumie mogłam siedzieć cały dzień w domku ale czy chciałam? Z westchnieniem zaczęłam przygotowywać składniki do omletu i w skupieniu przyrządziłam sobie śniadanie. Bez większego entuzjazmu zjadłam omlet i wróciłam na górę by wziąć szybki prysznic i już po chwili suszyłam włosy ubrana w biały szlafrok. Po skończonym rozczesywaniu włosów ubrałam się i wyszłam na dwór.
Na bezlistnych drzewach osiadła szadź pięknie przyozdabiając las. Z lekkim uśmiechem ruszyłam w stronę gór. Była tam piękna dolina ze strumykiem u stóp gór. Strumyk zamarzł dzięki czemu lód pokrywający go lśnił w nielicznych promieniach słońca niczym górski kryształ. Potarłam ramiona i miałam się powoli zbierać z powrotem do domu gdy kogoś zauważyłam.
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz