Otuliłam się szczelnie kocem i rzuciłam na Jack'a zirytowane spojrzenie
-Nie moja wina...- rzuciłam ochrypłym głosem
-Tak, ja cię wrzuciłem - prychnął sarkastycznym śmiechem. Do wieczora spałam, nawet nie wiedziałam kiedy usnęłam. Gdy otworzyłam zaspane oczy Jack siedział koło mnie z pilotem w ręku, a oczy wbite miał w telewizor.
-Która godzina? -zapytałam przecierając oczy
-Po dwudziestej - odparł "skacząc" z kanału na kanał. Z pozycji leżącej przeszłam na siedzącą przyciągając kolana do brody.
-Ale mi się nudzi...-westchnęłam pzreciągając każdą sylabę
-Ja tam zawsze mam co robić...
-Tak, bo tobie dziewczyny wpadają w ramiona, albo chodzisz na polowania, mi przypadło nudzić się tutaj - powiedziała opierając głowę na ręce.
-Jakbyś była ciut milsza i nie próbowałabyś zabić to miałabyś adoratorów - zaśmiał się mój "kochany" braciszek
-Kiedy ja ich nie chcę! - wykrzyczałam, a każde z nas miało wrażenie, że od krzyku dom się przez kilka sekund ledwo co trzymał.
-No tak, zapomniałem - zaśmiał się figlarnie jakby to co powiedział zrobił specjalnie
-Dobra nieważne - mruknęłam
<Jack, weź bo mi tylko to ze wczoraj przychodzi do głowy, więc napisałam xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz