piątek, 3 stycznia 2014

Od Lucas'a C.D Karen

-Okej-powiedziałem
Wyszedłem zaraz za nią z jej domu i pobiegliśmy oboje nad wybrzeże.
Jak zwykele było tam pięknie i niezwykle. Każdy kochał przychodzić w to miejsce.
-A wiesz Karen, podobno tutaj kiedyś mieszkała Afrodyta -zacząłem
-Na prawdę?-zapytała zdziwiona
-Tak, podobno to były wyspy Afrodyty, a właśnie w tym miejscu miała magiczny ogród , w którym rosły magiczne lilie.-wyjaśniłem 
-Stąd ta nazwa-uśmiechnęła się 
-Dokładnie-przyznałem i odwzajemniłem uśmiech dziewczyny.
Usiedliśmy oboje na kamieniu, już było widać promienie przedzierające się by wydostać się w końcu zza widnokręgu.
Siedzieliśmy tak chwilę,aż słońce zaczęło się pojawiać.
-Znów jest tak pięknie-rozmarzyła się
-Masz rację, tak jak przy zachodzie-uśmiechnąłem się
Spojrzałem na dziewczynę, jej oczy błyszczały ze szczęścia.
Wyglądała tak pięknie...........całkiem jak moja ukochana.
Jej uśmiech ten blask w oczach i szczęście.
Wszystko mi się przypominało ,jednak w połowie to było bolesne.
Ale nie chciałem dać tego po sobie poznać. 
Nie chciałem psuć tej pięknej chwili przy wschodzie słońca.
(Karen?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz