piątek, 10 stycznia 2014

Od Karen C.D Lucas

Mój świat wirował i kręciło mi się w głowie od tych wszystkich cudownych doznań, ale najcudowniejsze było to co powiedział. Najważniejsze było to, ze on mnie kocha, to taka wspaniała wiadomość. Ja od początku coś do niego czułam, ale to uczucie dzisiaj wzmocniło się i przybrało na sile. Czułam się w jego ramionach bezpieczna. To cudowne ciepło, które kotłowało się w moim brzuchu rozlało się teraz po całym moim ciele. Z zamyślenia wyrwał mnie jego głos.
- Wiele bym dał, żeby wiedzieć o czym tak intensywnie myślisz.
- Teraz myślę o tobie i o tym, że jestem teraz najszczęśliwsza od wielu, wielu lat i ... – nie zdążyłam już dokończyć bo zamkną mi usta swoim pocałunkiem.
- Kocham Cię – dokończyłam, kiedy przestaliśmy się całować.
- Ja ciebie też – powiedział i dopiero teraz opuścił mnie na ziemie, - bo cały ten czas trzymał mnie w powietrzu - żeby pocałować mnie w czoło.
- Chciała bym tu zostać. Z tobą na zawsze.
- To drugie da się spełnić, ale nie możemy tu zostać bo umrzemy z głodu. Na te słowa zaburczało mi w brzuchu.
- No tak nic nie jadłaś oprócz płatków a jest już – zerkną na zegarek siódma –. Jak ten czas szybko mi przy tobie ucieka. Choć musimy coś zjeść. Wzięłam lilię, Lucas wziął mnie za rękę i poszliśmy na zewnątrz.
- Skąd wiedziałeś, że jadłam płatki?
- Mam dobry słuch. Przyszedłem wcześniej, ale nie chciałem ci przeszkadzać.
- Nie chce mi się iść polować.
- Co powiesz na dobre śniadanie u mnie?
- Niemiałam tego na myśli...
- Będzie mi bardzo miło – przerwał mi.
- Skoro nalegasz.
Uśmiechnął się, pocałował mnie w policzek – hm... to mi się podoba – wziął mnie za rękę i poprowadził do swojego domku.
<Lucas? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz