Razem z Renesmee zaczęliśmy się ślizgać po lodzie.
Było bardzo fajnie czasami się wywalałem bo nie byłem w to wprawiony.
Za każdym razem gdy się wywaliłem, Nessie wpadała w ogromny śmiech. Jednak nie miałem jej tego za złe.
Ślizgaliśmy się tak jeszcze do południa, jednak słońce już mocniej przygrzewało.
-Może lepiej wracajmy-poprosiłem
-Czemu?-zapytała pełna szczęścia
-Mam złe przeczucia -wyjaśniłem
Renesmee zdziwiła się, jednak posłuchała mojej proźby i zeszliśmy z lodu.
Widać było ,że warstwa na lodzie już zaczęła topnieć.
Wskazałem na ten widok , a dziewczyna skinęła głową wiedząc o co mi chodzi.
(Renesmee?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz