niedziela, 5 stycznia 2014

Od Zilvare cd Katniss

Nie mogłem stwierdzić czy ona jest przerażona, czy ma zamiar atakować. Źrenice zdawały się jej pomniejszać z moim każdym oddechem, jakbym zaraz miał coś nim zrobić.
- Nie wiem co chcesz zrobić, ale nie wyglądam chyba aż tak strasznie? - uśmiechnąłem się - Chyba że jakimś cudem, masz zdolność widzenia Aahil. Jej brzydota załatwi każdego - zaśmiałem się i machnąłem przyjaźnie ogonem. " Nie daruję ci tego, Zilvare! Nie daruję!" Wilczyca zdawała się być nadal nie poruszona. Węstchnąłem ciężko.
- No cóż...Widać, mam problemy z nawiązaniem kontaktu. - spuściłem uszy. - Do zobaczenia, Katniss. - wyskoczyłem z krzaków. Zrobiłem kilka skoków z spuszczonym łbem i wpadłem na coś, co mnie przewróciło. Gdy pozbierałem się z ziemi zobaczyłem ciężko ranną sarnę. Nie była okazem mięsa i tłuszczu, ale coś tam miała. Zakończyłem jej cierpienia i chwyciłem ją w paszcze po czym zataszczyłem "zdobycz" w krzaki gdzie się minęliśmy. Jako że od naszego pożegnania minęło nie więcej niż minuta, miałem nadzieję że ona tam nadal jest. Nie mogłem rozpoznać tego po zapachu, ponieważ moje nozdrza wypełniała teraz woń mięsa sarny, którego tak dawnom nie widział. Wydarłem się na cały głos:
-Katniss! Jeśli tu gdzieś jesteś to...przyniosłem ci jedzenieeeee.
"Pogrążasz się, idioto" - Zamknij się - szepnąłem. "Weź się nie drzyj bo ją jeszcze przestraszysz." Nikt się nie odzywał. Postanowiłem zostawić tutaj jedzenie i pójść jej szukać. Na wszelki wypadek wyrwałem z ciała sarny dwie nogi. Zarzuciłem sobie jedną na grzbiet, drugą chwyciłem w zęby i poszłem jej szukać.
(Katniss? )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz