wtorek, 31 grudnia 2013

Od Kattnis C.D Zilvare


Nic nie odpowiedziałam. Powoli stanęłam na łapach w dalszym ciągu będąc nisko przy ziemi i obserwując basiora gotowa do ucieczki, a nawet do walki. Jedyne co mnie zastanawiało to fakt, że w oczach tego nieznajomego nie widział nawet krzty agresji. Minęło kilka sekund może minuta, która dłużyła się dla mnie tak bardzo iż myślałam, że ten krótki czas był cała godziną. W końcu się odezwałam:
- Nic się nie stało i mam na imię Katniss - odparłam tak cicho, że niemal szeptem
- Dlaczego jesteś tu sam? - spytał pochylając się w moją stronę, a ja ledwo opanowałam się by nie poderwać się z miejsca i uciec
- To nie jest ważne - powiedziałam szybko nie chcąc zdradzać mu zbyt wiele szczegółów
- Nie bój się, przecież nic Ci nie zrobię - odezwał się zaniepokojony 
Ta…inni też tak mówili, a i tak kłamali. Cofnęłam się kawałek, a on mimo tak wyraźnie okazanej przeze mnie niechęci do rozmowy podszedł krok bliżej. 
- Przepraszam, ale wolałabym byś się odsunął - poprosiłam go nieśmiało, ale on uparcie stał w miejscu
<Zilvare? Nie za bardzo mam pomysł co dalej napisać :/>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz