Spojrzałem zdziwiony na wilczycę.
-Nie-odpowiedziałem krótko
Wilczyca przystanęła na chwilę i przyglądała mi się uważnie.
Szedłem dalej nie za bardzo zwracając na nią uwagi.
-Czemu nie chcesz powiedzieć?-zapytała
Przystanąłem również na chwilę i odwróciłem się szybko.
-To nie twoja sprawa-warknąłem
Karen przyglądała mi się cały czas zszokowana.
Stałem tak wpatrując się w nią bardzo wrogo.
Jednak wiedziałem,że to nie jest dobre wyjście.
Nie mogę być wrogo nastawiony do nowych wilków w watasze.
-Przepraszam-odpowiedziałem
Karen nadal stała osłupiała całym zajściem.
-Możemy iść dalej?-zapytałem
Dziewczyna szybko skinęła głową i ruszyła za mną w ciszy.
Doszliśmy po pewnym czasie do lasu czerwonych drzew.
Lubiłem to miejsce było takie piękne , ale jednocześnie według niektórych przerażające.
-Las czerwonych drzew-odpowiedziałem
-Czemu ,drzewa nie mają liści ?-zapytała
-Jest zima,ale tu zawsze tak jest-wyjaśniłem
-Co?!-przestraszyła się
-Spokojnie nic Ci się tu nie stanie-odparłem
(Karen?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz