Kiedy wyszedłem z domu staruszki skierowałem się na wschód. Cały dzień szedłem, a kiedy słońce zaczęło zachodzić wspiąłem się na drzewo i zasnąłem. Obudziło mnie ciche szczeknięcie.
- Wstawaj śpiochu – zawołał ktoś z dołu.
Zeskoczyłem na dół przeciągnąłem się i wyszedłem zza drzewa.
- Cześć. Co ty tu robisz?
- O to samo ja powinnam zapytać ciebie.
- Dlaczego?
- Jesteś na moim terenie i nie mam pojęcia co tu robisz – odparła nieznajoma ze skwaszoną miną.
- O przepraszam. Nazywam się John i nie mam żadnych złych zamiarów.
- Ja Renesmee, może być Nessie.
- Miło mi Cie poznać.
- Skoro nie masz żadnych złych zamiarów, to może dołączysz do mojej i brata watahy?
- Masz brata?
- Tak starszego, ale wcale tego nie widać. To jak?
- Tak dołączę z przyjemnością. Ale ja nie jestem normalnym wilkiem.
- Wiem. Nikt z mojego stada nie jest tylko wilkiem – powiedziała Nessie i stanęła przede mną w ludzkiej postaci. Po chwili z północy przybiegł kolejny wilk, łapiący szybko oddech.
Otworzyła usta by cos powiedzieć, ale kiedy mnie zobaczyła nagle zamilkła, a jej oczy zalśniły jak diamenty.
- Cześć – powiedziałem do nieznajomej przerywając ciszę.
- Poznajcie się. To Elisabeth a to John – powiedziała Nessie przedstawiając nas sobie. Dziewczyna zmieniła się, a ja zrobiłem to samo i podaliśmy sobie rękę.
- Jack Cię szuka – powiedziała Elisabeth.
- No to ja idę. Pa
- Pa – zawołaliśmy razem
<Elisabeth? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz