Związałam włosy w zgrabny kucyk, a następnie owinęłam się puchatym kocem.
-Zimno ci? - zapytał Jack z drobnym przekąsem
-Jak nie zamykasz okien w moim pokoju to jest mi zimno, chyba logiczne?! - odgryzłam się bratu
-Ktoś tu stał lewą nogą - prychnął kontynuując tą nieciekawą rozmowę. W odpowiedzi spiorunowałam go wzrokiem
-A jak tam twoje faworytki? -zapytałam z figlarnym uśmiechem
-Jakie znowu faworytki?
-Większość sfory się w nim buja z niewiadomych powodów - wyjaśniłam Elisabeth, która zachichotała
-Jak to niewiadomych? Jestem przystojny. - odparł z miną, której nie chciałabym więcej widzieć
-Taa, bardzo...-prychnęłam
-Nieważne, co u was słychać? - zapytała Elisabeth przerywając drobną sprzeczkę
-Nic nowego, tyle, że założyliśmy sforę...- odparł Jack
-Właśnie, sporo wilków się do nas przyłączyło - dodałam - Jednak to też dużo odpowiedzialności...
-Co do odpowiedzialności to większość członków trafia do mnie - odparł Jack z miną "to nie fair"
-Nie moja wina, że wszystkie lecą na ciebie i nie chcą spotkać zarozumiałej bestii, która może zabić - w tej chwili dmuchnęłam na paznokcie w geście dumy.
-Nie jesteś taka wredna - mówiąc to Jack poczochrał moje włosy co zmusiło mnie pacnąć go w dłonie.
<Ktoś z obecnych? Brak weny...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz