wtorek, 31 grudnia 2013

Od Karen C.D Lucas'a

Poczułam, że już nie siedzę na kamieniu tylko jestem we własnym łóżku.
- Do zobaczenia – szepną Lucas i właśnie miał wstawać z łóżka, ale złapałam go za rękę i pociągnęłam go z powrotem. Lucas usiadł oszołomiony, a ja usiadłam na łóżku.
- Dziękuję za dzisiejszy dzień.
- Ależ nie ma za co.
- Oczywiście, że jest. I za to, że zostaliśmy tam i widziałam najpiękniejszy zachód słońca.
- Tak był piękny – odparł. Nie wiedziałem, że cię obudzę.
- Poczułam, że już nie siedzę tylko leżę i chciałam ci podziękować.
- Co ty na to, żebyśmy poszli tam jutro rano zobaczyć jak słońce wschodzi, a potem pokazał bym ci resztę naszej krainy?
- Jeżeli to dla ciebie nie problem. Zgoda.
- A teraz śpij – powiedział i wstał.
Ja się położyłam a on okrył mnie kołdrą.
- Dobranoc.
- Do zobaczenia – powiedziałam i zamknęłam oczy. Słyszałam jeszcze jak schodzi po schodach, a potem zamyka drzwi na dwór.

***
Obudziłam się rano była 415 . Szybko wstałam z łóżka, przebrałam się i umyłam, apotem zbiegłam do kuchni. Nie miałam czasu na wymyślne śniadanie, więc wsypałam sobie płatki śniadaniowe do miski i zalałam mlekiem. Kiedy zjadłam włożyłam miskę i łyżkę do zlewu i usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę – zawołałam. Do domu wszedł Lucas.
- Cześć. Gotowa – zapytał.
- Tak – odparłam.
- To chodźmy, zaraz będzie świtać – powiedział i otworzył przede mną drzwi.
<Lucas? Miałam nagły napływ weny.>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz