Był wczesny ranek. Promienie słońca mozolnie przebijało się przez ciemną zasłonę wprost na moją twarz. Nie wiedziałam która jest godzina, ani czy mam dziś iść do pracy. Wstałam niechętnie z miękkiego łóżka i poszłam w stronę kuchni. Tam za to wstawiłam wodę na herbatę i spojrzałam na grafik. Na szczęście miałam wolne. Zalałam herbatę i poszłam się ubrać.
Po paru minutach wyszłam z łazienki i szybko wypiłam wcześniej przygotowany napój, po czym wyszłam się przewietrzyć.
W ogródku wszystko było pokryte białym puchem, przecież to grudzień. Wzięłam głęboki wdech po czym przemieniłam się w białą wilczycę i pobiegłam przez Leśną drogę.
Pruszył tam lekko śnieżek, sprawiało to przyjemną atmosferę i myśl o świątecznym czasie.
Nagle w oddali zauważyłam znaną mi sylwetkę wilka. Zbliżyłam się nieco bliżej po czym przywitałam się z basiorem.
-Hej Jack.
-O Crystal!- Odparł zaskoczony wilk
<Jack?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz