Stałam co prawda na uboczu, ale choć nie było tego po mnie widać to martwiłam się. Przynajmniej trochę pomogłam, ale teraz czułam się niepotrzebna. To Crystal była medykiem, a ja tylko wojowniczką. Co ja mogę wiedzieć o takich rzeczach? Może powinnam wyjść? W końcu i tak nic nie robiłam… Z zamyślenia wyrwał mnie głos siostry Jack’a
- Zim...zimno m…mi - odezwała się szczękając zębami
- Zrobię jej herbaty - powiedziałam cicho i szybko weszłam do kuchni
Udało mi się znaleźć kubek i herbatę w torebkach. Wlałam wodę do elektrycznego czajnika na blacie, a do kubka włożyłam jedną torebeczkę herbaty. Znalazłam tylko czarną i miałam nadzieje, że będzie dobra. Nerwowo stukałam palcem o blat czekając aż woda przestanie się grzać i od razu gdy usłyszałam kliknięcie sygnalizujące, że woda jest już gotowa chwyciłam czajnik i wlałam ją do kubka. Pozwoliłam by torebeczka chwile pobyła w wodzie i gdy herbata nabrała odpowiedniego koloru wyjęłam i pocukrzyłam uzyskany gorący napój. Nie wiedziałam ile łyżeczek cukru dodać więc wsypałam tyle ile ja zwykle czyli dwie i pół łyżeczki. Zaniosłam kubek do salonu i podałam Jack’owi, który uśmiechnął się do mnie wdzięczny. Chłopak po chwili studzenia herbaty ukląkł przy siostrze i przyłożył jej kubek do ust, a ona wzięła małego łyka.
- Na pewno będzie dobrze - starałam się pocieszyć Jack’a z lekki uśmiechem
- Wiem i dziękuje, że mi pomogłaś - odwrócił się do mnie odwzajemniając uśmiech i po chwili spojrzał na Crystal - Tobie też bardzo dziękuje
Dziewczyna lekko skinęła głową, a na jej twarzy pojawił się uśmiech.
<Jack? Crystal? Nie wiem co dalej napisać >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz