- Nie, nic się nie stało - odparł zmieszany.
- Wiec jeśli nic się nie stało to może pokażesz mi wasze... znaczy nasze tereny?
- Tak to dobry pomysł. – ruszyliśmy przed siebie.
- To jest Leśna Dróżka, tutaj rzadko spotkasz człowieka i możesz bez obawy przechadzać się o każdej porze.
- Jak to rzadko spotkam człowieka? Przecież właśnie widzę dwójkę ludzi. – Lukas przykulił się i zaczął się rozglądać
- Ja nikogo nie widzę. Gdzie oni są?
- Jak to gdzie. Tutaj – zawołałam dając mu kuksańca w bok. Berek – powiedziałam dotykając go ręką w bark, zmieniłam się powrotem w wilka i pogoniłam w las.
Biegłam ile sił w łapach, przeskakując przez zwalone po wczorajszej burzy drzewa.
- Gdzie tak pędzisz – zapytał Lucas pojawiając się przede mną ni stąd ni z owąd. Po prostu wyrósł przede mną jakby wyłoił się spod ziemi. Przestraszona usiadłam na śniegu, ale poderwałam się na nogi, gdy poczułam ukłucie w tyłek. Obróciłam się za siebie, okazało się, że usiadłam na rogach jeleni.
- Ha, ha, ha – rozległ się śmiech przede mną.
- Co cię tak śmieszy – zapytałam sfrustrowana.
- Ty – odpowiedział. Twoje poczucie humoru i zdziwienie – odparł i uśmiechnął się zawadiacko.
Co to był za uśmiech – zrobiło mi się słodko i poczułam jak się czerwienie, gdybym była w ludzkiej postaci na pewno moje policzki płonęły by czerwienią.
- Myślę, że możemy dać sobie spokój z zabawą w berka i kontynuować zwiedzanie.
- Dobrze, ale ostrzegam, że nie będziemy szli w milczeniu.
- Więc o czym będziemy rozmawiać – zapytał i skiną łapą, pokazując, że możemy już iść.
- Na przykład o tobie. Opowiedz mi coś o sobie. Proszę – dodałam kiedy nie mówił nic przez chwilę.
<Lucas>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz