Szczerze, wyrosłam już z dziecinnych zabaw, ale czasem warto by było trochę "wyluzować"
-No dobra, ale ty szukasz - rzuciłam, a chłopak zaśmiał się podchodząc do drzewa i z zamkniętymi oczami odliczać od jednego przez dwa, trzy itd. Pobiegłam w głąb lasu, ale nie za daleko, bo w końcu musiał mnie znaleźć, a nie paradować jak pajac po całej watasze. W obrębie kilometra ziemia była cała pokryta białymi górkami wyższymi nawet od wilka. Jedna z nich miała posłużyć mi jako kryjówka. Zrobiłam w niej drobne zagłębienie tak abym mogła się tam zmieścić, ale od strony Lucasa pozostać nie zauważona.
- 28...29...20...Szukam! - skuliłam się , a Lucas rozejrzał się najpierw dookoła, na szczęście węchem tu dużo nie zdziała, śnieg powinien załatwić sprawę. Całe szczęście, że matka natura postanowiła nam dać grube futro. Lucas błądził w przeciwnym kierunku do mojej kryjówki, aż w końcu skierował się w moją stronę. Na szczęście najpierw by sprawdzić czy nie ukryłam się w zaspie śniegu po lewej stronie ode mnie Lucas skoczył na nią, lecz nic to nie dało, powtarzam na szczęście! Wilki nie są takie znowu lekkie i jakby chciał skoczyć na zasbę, w której ja się ukrywałam, źle mogło się skończyć... Jednak w końcu udało mu się mnie znaleźć
-Teraz ty - Lucas głową wskazał drzewo,przy którym wcześniej liczył. Powoli zaczęłam liczyć, a Lucas w tym czasie...
<Co robiłeś Lucas? ;D>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz